Pracuję w Early Stage od września. Na początku było bardzo ciężko, rozważałam zmianę pracy lub zawodu w ogóle. Przebrnęłam przez pierwszy semestr i już teraz jest trochę lżej, ale musiałam zupełnie zmienić swój sposób myślenia. Plusy tej pracy to przede wszystkim zapewnione materiały (przynajmniej w większości)- flashe, kartkówki, testy, dodatkowe ćwiczenia. Można się tutaj wiele nauczyć, przez pierwsze dwa miesiące tutaj nauczyłam się dużo więcej niż przez pół roku pracy w szkole państwowej. ES oferuje wiele ciekawych szkoleń, których koszt pokrywa pracodawca (określonej ilości w ciągu roku/semestru). Ja trafiłam na wspaniałą szefową i kadrę oraz pomocnych metodyków, także bardzo dobrze czuję się w pracy. Plusem są też zarobki, które są w moim odczuciu teraz w miarę adekwatne do czasu potrzebnego do przygotowania zajęć (pracuję na zleceniu). Niestety, oprócz przygotowania zajęć, lektor ma ogrom innych obowiązków, których nawet całkiem przyjemna stawka godzinowa nie pokrywa i nie rekompensuje.
Przygotowania go egzaminów zewnętrznych w ramach zajęć (= opóźnienie w realizacji materiału), w młodszych grupach próby do przedstawień także odbywające się w trakcie zajęć (teoretycznie należy przeznaczyć na to połowę jednych zajęć- w praktyce byłam pięć lekcji w plecy), na których panuje ogromny chaos i lektor po jednej takiej próbie wychodzi z bólem głowy i zdartym gardłem. Płacone jest dodatkowo tylko za dzień, w którym odbywa się przedstawienie. Przedstawienia są super, ale uważam, że w pierwszym roku nauki w ES. Potem powinno być więcej czasu na naukę, takie próby i przedstawienia w moim odczuciu tylko dekoncentrują dzieci. Spróbuj poprowadzić normalne zajęcia po 45 minutach ciężkiej próby, kiedy dzieci nie dość, że są "rozruszane", to na dodatek zmęczone i jedyne o czym myślą, to strój na przedstawienie- powodzenia. Raporty- z tego co zauważyłam, największa zmora lektorów. Czy nie lepiej byłoby zacząć korzystać z dziennika elektronicznego z prawdziwego zdarzenia, do którego dostęp rodzice mają cały czas i mogą na bieżąco kontrolować postępy dziecka? Przygotowanie raportów jednej grupy (ok. 10 osób) trwa u mnie średnio 2 godziny. Razy pięć grup i wychodzi cała sobota pracująca- za darmo. Raporty są wysyłane 4 razy w roku- nie ma tragedii, ale to jest męczące i bezsensowne zajęcie- na palcach jednej ręki mogę policzyć rodziców, którzy ten raport faktycznie otwierają i czytają. Realizacja materiału- jak grupa jest słaba, ledwo daje radę i ma opóźnienia w realizacji materiału, to można zastosować cięcia. Cięcia, które nic nie dają. Więc leć lektorze na łeb, na szyję, żeby wyrobić się do egzaminu, ale nie zapomnij o próbach do przedstawienia. A, no i piosenki projektowe muszą być zrealizowane. W ogóle to wszystko musi być zrobione, a jak sobie z tym poradzisz to już nas mało interesuje. Ty się martw. Metody stosowane w ES są super- uwielbiam pracować tą metodą, po wdrożeniu się w ten tryb pracy to jest czysta przyjemność. Warto mieć świadomość, że zajęcia wymagają bardzo dużo przygotowań (1,5 h zajęć to ok. 1-2h przygotowań), ale to nie boli mnie osobiście aż tak bardzo. Boli mnie to, że słabsi uczniowie sobie tutaj po prostu nie radzą. Mam tu na myśli zarówno uczniów mniej zdolnych, leniwych jak i po prostu tych z brakiem podstawowej wiedzy. Lecą na jedynkach lub dwójkach, rodzice w nosie to mają i szczęśliwi są, bo przecież na angielski zapisane a te oceny to i tak nic nie znaczą, my niewiele dziecku możemy wytłumaczyć, bo przecież cała grupa czeka i czas goni. I męczy się biedak dwa semestry, nic nowego nie umie bo podstaw nie ma, niewiele rozumie, siedzi półtorej godziny i różnicy by nie było czy spędziłby je w ES czy w domu. ES to szkoła, w której przeciętne i zdolne dzieci dadzą sobie radę i będą ogromne efekty. Słabszy tylko się wymęczy. Liczebność grup w ES to maksimum dwanaście osób w jednej grupie. Moim zdaniem, optymalna liczba osób to 6-8. Wtedy i metoda super działa, i jest czas na indywidualne podejście, i na zabawy, i na dyskusję. No ale wiadomo, szkoła więcej zarobi jak są grupy pozapełniane. A że jest ciężko i lektorowi i dzieciom- oj tam, oj tam.
Jeżeli chodzi o stawkę i o umowy, to póki co jestem zadowolona z mojej stawki na zleceniu. Niestety, po skończeniu studiów prawdopodobnie będę musiała poszukać pracy gdzieś indziej, bo praca na śmieciówce czy na działalności średnio mi się widzi, a w ES umowa o pracę jest przy 8 grupach (a to jest naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dużo pracy, biorąc pod uwagę przygotowanie, raporty, sprawdzanie testów i kartkówek) a netto jak za taką pracę to wychodzą śmieszne pieniądze. Podsumowując, nie jest źle. Jest dobrze, lubię tę pracę, choć pewne rzeczy powinny ulec zmianie- przede wszystkim liczebność grup, dodatkowe i zupełnie niepotrzebne "atrakcje" w stylu przedstawień czy projektu międzynarodowego no i przede wszystkim- warunki zatrudnienia. Gdyby możliwa była umowa o pracę z mniejszą ilością grup i za lepszą stawkę, zostałabym tutaj na dużo dłużej.