Współpracowałem z Grupą HIS w zakresie usług wspierających organizację transportu. Po swoim doświadczeniu mogę powiedzieć jedno: każdemu, kto rozważa współpracę z tą firmą, sugeruję zachować maksymalną ostrożność, wszystko mieć na piśmie, zabezpieczać korespondencję i nie zaczynać żadnych działań bez precyzyjnie podpisanej umowy oraz jasnego modelu rozliczeń.
Współpraca była wykonywana faktycznie przez kilka miesięcy. Z mojej strony obejmowała m.in. pozyskiwanie i obsługę zleceń transportowych, kontakt z kontrahentami, bieżące wsparcie pracy pojazdów oraz organizację tematów związanych z przewozami. Firma korzystała z efektów tej pracy, a część wynagrodzenia została wypłacona, więc nie mówimy o sytuacji, w której współpraca była fikcyjna albo wyłącznie „na próbę”.
Problem zaczął się wtedy, gdy współpraca się zakończyła. Zostałem odcięty od systemów, danych i narzędzi, a mimo kierowanych wezwań nie otrzymałem pełnego, przejrzystego rozliczenia obejmującego cały okres współpracy: pojazdy, trasy, frachty, koszty, marżę oraz sposób wyliczenia prowizji. W mojej ocenie jest to skrajnie niepartnerskie podejście. Jeżeli firma korzysta z czyjejś pracy, przyjmuje jej efekty i częściowo za nie płaci, to elementarnym minimum uczciwości biznesowej jest przedstawienie kompletnego rozliczenia. Tutaj tego zabrakło.
Szczególnie negatywnie oceniam postawę jednej z osób właścicielskich/decyzyjnych. W moim odbiorze była to postawa nastawiona nie na normalne zamknięcie współpracy, lecz na wykorzystanie przewagi informacyjnej. Firma miała dostęp do systemów, danych kosztowych, rozliczeń tras i pełnej dokumentacji, a druga strona po odcięciu od narzędzi została postawiona w sytuacji: „udowodnij wszystko sam, chociaż to my trzymamy dane”. Tak nie powinna wyglądać uczciwa współpraca B2B.
Spór dotyczy również sposobu liczenia wyniku z pojazdów. Kwestionowałem metodę rozliczania aut wyłącznie od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca oraz kompensowania strat w sposób, który w mojej ocenie może prowadzić do zaniżenia należnego wynagrodzenia. W branży TSL rozliczenie powinno odzwierciedlać realny cykl pracy pojazdu, konkretne zlecenia, wyjazdy, powroty, frachty i koszty. Jeżeli model rozliczenia jest ustawiony tak, że jest wygodny głównie dla jednej strony, a druga strona nie ma potem dostępu do danych, to trudno mówić o partnerskiej współpracy.
Na przestrzeni współpracy wypłacono jedynie część należnych prowizji. Według moich wyliczeń pozostała istotna kwota do zapłaty. W związku z brakiem pełnego rozliczenia wystawiona została faktura i skierowane wezwanie do zapłaty. Zamiast przedstawić konkretne zestawienie danych, firma zaczęła podnosić zarzuty formalne dotyczące m.in. reprezentacji spółki, opisu faktury i sposobu jej wystawienia. W mojej ocenie wyglądało to bardziej jak szukanie pretekstu do odmowy zapłaty niż rzeczowe odniesienie się do sedna sprawy.
Najbardziej uderzające jest to, że kiedy współpraca trwała i firma korzystała z efektów pracy, wszystko było akceptowane w praktyce. Dopiero po zakończeniu współpracy pojawiły się problemy, kwestionowanie, brak rozliczenia i zasłanianie się formalnościami. Dla mnie to bardzo czytelny sygnał ostrzegawczy.
Nie twierdzę, że każda osoba będzie miała identyczne doświadczenia, ale moje są jednoznacznie negatywne. Gdybym miał wejść w taką współpracę jeszcze raz, nie wykonałbym ani jednej czynności bez podpisanej umowy, dostępu do danych rozliczeniowych, cyklicznych potwierdzeń sald i jasno opisanych zasad liczenia prowizji. Szczególnie uważałbym na sytuację, w której jedna strona ma pełną kontrolę nad systemami, a druga ma jedynie „ufać”, że zostanie uczciwie rozliczona.
Moim zdaniem osoby i małe firmy współpracujące jako zewnętrzni spedytorzy, podwykonawcy albo partnerzy B2B powinny przy Grupie HIS zachować wyjątkową ostrożność. W moim przypadku problemem nie była sama różnica zdań co do sposobu liczenia prowizji, ale brak transparentności po zakończeniu współpracy i brak realnej woli przedstawienia pełnego rozliczenia.
Podsumowując: jeżeli ktoś rozważa współpracę z Grupą HIS, radzę dokładnie zabezpieczyć swoje interesy. Umowa przed startem, jasne zasady, dostęp do danych, rozliczenia na bieżąco, potwierdzenia mailowe, archiwizacja zleceń i korespondencji. Bez tego można zostać z wykonaną pracą, częściową zapłatą i koniecznością dochodzenia reszty pieniędzy formalnie. Moja opinia jest negatywna i wynika z konkretnego doświadczenia, nie z emocji.