Pracowałam wcześniej w kilku korporacjach, w każdej znajdzie się jakiś problem, ale to co zobaczyłam w Genpact przekracza moje pojęcie.
Zatrudniono mnie bezpośrednio w Genpact w payrollu, praca całkowicie zdalna (dziś jestem pewna, że mało kto chce pracować za takie pieniadze w takim bałaganie, dlatego dają możliwość pracy zdalnej). Manager który mnie zatrudniał nie wspomniał, że jest na wypowiedzeniu; kilka miesięcy później odeszła jego następczyni. Zespół był również mocno rotujący, teraz nie ma tam nikogo z kim pracowałam. Same znaki.
W genpact nie czujesz częścią firmy - na codzień pracując w środowisku klienta, sprawdzasz maile dotyczące Ciebie jako pracownika w przeglądarce, nie masz zainstalowanego Teams ani Outlooka, maile od globalnych zespołów dotyczą nie wiem kogo, ale na pewno nie pracowników w outsourcingu. Absolutnie fatalne zaplecze techniczne; mój laptop był gorący od razu po włączeniu, chodził wolno, a na desktopie nie dało się nawet kliknąć prawym przyciskiem. Wielkie security, za to oprogramowanie, systemy których używaliśmy - do każdego procesu inny, wyglądały i dzialały jakby powstały 20 lat temu. Udawanie, że to nowoczesna firma bo AI pyta Cię jak Ci mija dzień i jak oceniasz pierwsze 90 dni pracy, żebyś przypadkiem nie stworzył zdrowej relacji z przełożonym, który powinien się tym nieco interesować.
Tak jak pisali inni, klient jest najważniejszy - w payrollu nie tyle targety się liczyły, ile tolerowanie nawet najbardziej toksycznych zachowań klienta. Team leaderzy są zupełnie bezradni, mówią nawet wprost że niewiele mogą zrobić.
Panuje chaos, procesy nie są zaktualizowane, czasem w ogóle nie są spisane i o ich istnieniu wie tylko klient, który napisze oburzone wiadomości na Teams bo nadszedł roczny proces o którego istnieniu nie mogłeś wiedzieć.
Firma oszczędza na wszystkim, nigdy nie było propozycji by się spotkać na miejscu z zespołem, i właściwie na palcach jednej ręki policzyłabym osoby, które dobrze wspominam. Wiem teraz, że nie każdy rynek obsługiwany przez ten zespół był równie źle zorganizowany i przepracowany, co jest jeszcze gorsze, bo podczas pracy tam nie miałam o tym pojęcia. Mój rynek to było bagno, toksyczne, zaniedbane, uchodzące za najbardziej problematyczne, i słusznie.
Najpierw żałowałam, że nie odeszłam po okresie próbnym, ale może to dobrze, że nie mogłam tego zrobić - po pracy w tej firmie musiałam odbudowywać poczucie własnej wartości i na zawsze zapamiętam, że lepiej odejść i stresować się szukaniem nowej pracy, niż dać się tak traktować.
Odradzam.