były pracownik22.11.2022 11:05
Były pracownik
ODRADZAM! Absolutnie nie polecam pracy w "Kilonatki" z wielu powodów. To jednoosobowa działalność w której absurd goni absurd. Nie mam na celu oczernienia nikogo, chcę podzielić się moją prywatną opinią o tym pracodawcy.
1. Wynagrodzenie jest nieadekwatne do wymaganych umiejętności, to wstyd proponować za pracę z biegłym językiem angielskim 13,75 za godzinę. Powinnam była się nie zgodzić, ale sytuacje w życiu są różne i liczyłam na podwyżkę z czasem.
2. Za swoją pracę nigdy nie usłyszycie "dziękuję" ani jakichkolwiek słów pochwały. W pocie czoła budujesz relację z anglojęzycznym klientem i nie zostanie to docenione. Wiąże się to z brakiem motywacji do pracy.
3. Natalia, która prowadzi działalność jest w moim odczuciu osobą wiecznie złą na cały świat i jest to toksyczne środowisko pracy. Jej podejście do pracownika to "siadaj, pracuj, zapłacę ci głodową stawkę i nigdy za nic nie podziękuję".
4. Praca miała miejsce w jej prywatnym mieszkaniu, a przy stole w kuchni (stanowisku pracy...) jest kamera. Natalia zapytana czy mnie filmuje podczas pracy odrzekła, że kamera jest podobno na ogród. Mam dobre intencje i uwierzyłam jej na słowo. W związku z tym nie prosiłam o pokazanie podglądu, więc nie wiem, czy to prawda.
5. Chaos i dezorganizacja są na początku dziennym. Praca polega na dzwonieniu do zagranicznych producentów warzyw, których Natalia wkleja do tabelki. Wśród tych kontaktów znalazły się: producent plastikowych opakowań, tekstyliów, naklejek i tabliczek imiennych oraz GUMOWYCH WĘŻY. Tumiwisizm "właścicielki" działalności sięga tak daleko, że dzwonisz do producenta gumowych węży żeby kupić fasolkę szparagową.
6. Nazwę firmy "Kilonatki" pozostawię bez komentarza, można sobie łatwo wyobrazić, jak brzmi dla anglojęzycznego odbiorcy, gdy musisz się przedstawić przez telefon. Kilkanaście razy dziennie.
7. Natalia próbuje testować granice i badać, czy pracownik zgodzi się na więcej obowiązków za tę samą stawkę. Na początku miałam dzwonić tylko do zagranicznych dystrybutorów, ale szybko okazało się, że do obdzwonienia jest również lista polskich kupców. Natalia próbowała również namówić mnie na przetłumaczenie strony internetowej w dzień wolny, za który miała mi zapłacić jak za dzień pracy. Gdy dałam jej wycenę, jaką sobie życzę za dodatkowe przetłumaczenie strony, straciła zainteresowanie. Próbowała też sprawić, abym sama wyszukiwała zagranicznych dostawców do wyżej wspomnianej tabelki, chociaż było to jej zadanie. Ona wyszukuje kontakty, ja dzwonię. Przed telefonem zawsze musiałam sprawdzać, czy to na pewno producent żywności. Niekompetencja właścicielki to powód dodatkowych obowiązków pracownika.
8. Jej odpowiedzą na wszystko jest Google translator. W taki też sposób pisze sama do klientów, a ty się potem musisz z tego telefonicznie tłumaczyć.
Poza tym komentarze, jakich możecie się od Natalii spodziewać, będą uszczypliwe i krytykujące kontrahentów. Rzeczywistość Natalii to uniwersum, w którym każdy jest zły i ma złe intencje. Pracownik zapewne też. Z daleka od takich januszy biznesu - którzy bawią się w firmę i chcą się dowartościować, że ktoś dla nich pracuje. Szkoda zdrowia na pracę za głodową stawkę w chorej atmosferze.