Witam! Pojawiło się tu ostatnio kilka nowych opinii – jak się można zorientować po treści – po niezbyt udanych rekrutacjach przeprowadzonych przez Panią od HR. Nie każdy nadaje się na stanowisko, na które aplikuje, bywa, że nie do końca trafia w oczekiwania pracodawcy, albo sam nie jest aż takim orłem, za jakiego się uważa. Jeśli po tak przykrym dla niego doświadczeniu, zamiast wynieść z tego wnioski na przyszłość, obniżyć oczekiwania, zdobyć doświadczenie, pomyśleć o innym stanowisku, taki „delikwent” wypisuje bzdury na temat osoby, która go rekrutowała, to sam udowadnia, jak niski poziom sobą reprezentuje. Dodatkowo zamieszcza go w dziale opinii o pracodawcy... co nie do końca rozumiem. Skoro Pani/ Pan w MCP nie pracował, to jak może traktować tę firmę jako pracodawcę? Poza tym ta opinia nie wnosi żadnej sensownej wiedzy dla osoby, która chciała by się u nas zatrudnić... więc – nie jest w niczym pomocna.
Ja w przeciwieństwie do osoby niezadowolonej, która się do MCP nie dostała, pracuję tutaj i to już od wielu lat. Dla mnie atmosfera w firmie jest jak najbardziej OK, szef, dyrekcja – w porządku, o czym już wiele razy się przekonałem; Pani prowadząca rekrutację moim zdaniem kompetentna i sympatyczna osoba, odnośnie kariery – jeśli ktoś chce, to jest możliwość zmiany stanowiska, awansu (fakt, że większość pracowników tego po prostu nie chce, wcale nie świadczy o tym, że to niemożliwe). Wynagrodzenie w stosunku do mediany wynagrodzeń bardzo zbliżone, są premie i to całkiem spore. Bony świąteczne, ubezpieczenie zdrowotne, siłownia... Jak ktoś tu słusznie napisał – osoby, które się wypowiadają negatywnie i szukają na siłę minusów, nie doświadczyły tak naprawdę trudnych warunków pracy i nie mają porównania. Owszem, bywa stresująco, niekiedy więcej pracy i „pasuje nadrobić”... ale jak do tej pory, to mój bodajże siódmy pracodawca i tutaj jestem zdecydowanie najdłużej (nie planuję też szukać innej pracy). Pytam więc: jeśli komuś tak u nas źle, to dlaczego nie poszuka innej pracy? To zastanawiające jak wiele osób pracuje w MCP po kilka/kilkanaście lat. A przecież istnieje ponoć rynek pracownika... No tak, zapomniałem jeszcze o osobach, które z różnych przyczyn odeszły i zaraz po tym „zmieszały byłego pracodawcę z błotem”. Wstyd. Pozdrawiam rozsądnie myślących.