Umowa w moim przypadku to mit. Praca na czarno. „Zatrudniony” jako spawacz za 27zł/h a przyszło mi wykonywać pracę okołobudowlane jak kłucie tynków, zamiatanie placu, stawianie szalunków czy machanie łopatą. Spawarkę widziałem chwilę na oczy ale jakoś nie dane mi było pokazać co potrafię. Po około miesiącu takiej pracy dostałem ofertę - albo schodzimy do stawki 24/h i mogę zostać albo biorę to co przepracowałem za 27/h i nie przychodzę więcej. 2 dni przed tą propozycją dostałem ubrania robocze. Podczas odrzucenia propozycji pracy za 24/h, z braku chęci na dalszą rozmowę czy jakąkolwiek interakcję zgodziłem się na odliczenie kosztów ubrania roboczego od moich zarobionych pieniędzy. Każdego z pracujących ze mną ludzi czy pracujących przede mną albo po mnie spotkała jakaś niemiła niespodzianka.
Z plusów pracy to dostaliśmy raz lody jak było gorąco