Najgorsza praca w jakiej miałam okazje pracować, a pracowałam ponad rok. Stała kontrola, co robisz, kiedy, jak, nie możesz pójść do toalety w konkretnych godzinach bo góra sobie tego nie życzy, masz siedzieć i odbierać, jak w jakimś obozie pracy. Progi - nie do wyrobienia na początku, w szczególności jak cie nie polubią i podepną ci gorszą bazę. Jak ktoś ma chody, to nieważne w jakim jest dziale - i tak będzie miał stałych klientów. Jak raz podpadniesz - koniec, jesteś do wylania, prędzej czy później. Siedzą takie dwie niemiłe Panie kierowniczki i spróbuj się źle uśmiechnąć to możesz się szykować, że nagle baza będzie gorsza, a po tygodniu dostaniesz informacje o warunku przed zwolnieniem. System premiowy zmienia się średnio co parę miesięcy - jak tylko ktoś zaczyna robić premię i wyrabiać niezłą kasę, to coś zmienią, niby żeby wszystkim pomóc, a tak naprawdę żeby trochę mniej osób premię wyrabiało i żeby na wakacje starczyło. Dodam, że zawsze musi być ktoś na celowniku. Jak myślisz że robisz wszystko dobrze, bo masz sprzedaż, to i tak ci odsłuchają rozmowy i znajdą takie w których nie trzymano się w pełni skryptu albo brakuje na przykład ciśnięcia 60-letniego dziadka o podanie adresu mailowego. Wieczne spotkania, odsłuchy, jeden wielki (usunięte przez administratora). Nic tylko iść tam z nagrywarką. Oczywiście, kto z rodziny to ma wyższe stanowisko. Na awans nie ma co liczyć, mogą cię między działem wznowień a nowymi klientami co najwyżej przenieść, ale i tu i tu jest to samo. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że we wznowieniach jest gorzej, bo nie masz czasu się po tyłku podrapać, bo albo robisz ponad 20 polis dziennie i masz rozmowy ze sprzedażą trwające 2-3 minuty albo możesz liczyć na to, że się do ciebie szybciutko odezwą w pokoiku na samotności. Przekręty z polisami i zero pomocy dla ludzi - to standard. Masz tylko zadzwonić, sprzedać i zapomnieć. A najlepiej sprzedać obcej osobie w pierwszej rozmowie bez rozłączania się z nim i wepchnąć jeszcze jakiś bonus do polisy.