Pracę w firmie zakończyłem dobre kilka miesięcy temu i dopiero teraz czuję, że to odpowiedni moment, aby powiedzieć, co naprawdę się tam dzieje.
Komentarze wyżej mówią o świetnej atmosferze, szacunku, lojalności, ale mało kto mówi o tym, jaka jest jego relacja z firmą, ale są pisane przez zarząd. Skąd to wiem? Rozpoznaję albo po imieniu albo po stylu pisania ;)
Firma aspiruje do bycia korpo, lecz jednak nie takiego nowoczesnego, a bardziej rodem ze szkolenia z PRL. W ich ocenie każde stanowisko musi być opłacalne, a te, które po prostu skupiają się na bardziej administracyjnej lub ogarniającej części są do zlikwidowania, bo cytując „jedyne na czym zależy tej firmie to rozwój”. A rozwój = przychód. Nie liczy się know-how, które wyciągasz przy okazji pracy nad nowymi zadaniami. I niestety, z takim podejściem zajść daleko niestety nie można.
Jeśli chodzi o perspektywy awansu, czy podwyżek, to są! Ale tylko w teorii. Nie liczy się to, ile wniosłeś do firmy, a jedynie indywidualny plan rozwoju, który jeśli spełnisz to masz szansę na podwyżkę. A z tego, co słyszałem od moich kolegów, nie tylko mój miał niemożliwe do zrealizowania cele. I nie chodzi tu o wkład pracy, tylko o faktycznie nieosiągalny z perspektywy miejsca, w którym jest firma, cel :)
Myślę, że aspiracje tzw. góry są naprawdę wysokie, ale w rzeczywistości founderzy są osobami około 30., którzy wciąż mało wiedzą o prowadzeniu biznesu (wszak przeczytanie kilku książek i zrobienie kilku kursów ma się nijak do lat doświadczenia).
Na sam koniec kilka słów o „indywidualnych celach”. Z miesiąca na miesiąc wyższe, ustalane bez porozumienia z tobą czy refleksji na to, jak historycznie wyglądała sprzedaż w danym okresie. Dla firmy to, że wszystko jest możliwe do osiągnięcia oznacza często mniejszą wypłatę dla ciebie, bo nie jesteś w stanie zrealizować celu, który wpływa na wysokość pensji.
Czy moją pracę w Enjoy the Car/EVA Dywaniki ocenię tylko negatywnie? Nie! Uważam, że jest to dobre miejsce na start i możliwy jest rozwój kompetencji. Problem pojawia się, kiedy jesteś dobrym pracownikiem i oczekujesz za to dobrej zapłaty. Nagle albo nie spełnisz planu rozwoju (który jak już przyznałem, był nieosiągalny), albo dział finansowy stwierdzi, że firmy na Ciebie nie stać i zaproponuje B2B. A uwierzcie, nie mówimy tu o wysokich kwotach rzędu kilkunastu tysięcy tylko o dużo dużo mniejszych.
Podsumowując - firma dobra na start, ale na pewno nie na długie lata pracy w spokoju. I szczerze? Życzę im jak najlepiej, ale widzę, że z takim podejściem długo nie pociągną.