P21.01.2026 13:15
Kandydat
Poświęciłem cały dzień na przygotowanie – przejrzałem Waszą historię firmy, portfolio, klientów, trendy przychodowe (spadek rok do roku widoczny gołym okiem), ostatnie realizacje. Chciałem wejść na rozmowę z konkretną wiedzą i pokazać, że traktuję proces poważnie.
Zamiast tego trafiłem na poziom organizacji i szacunku do cudzego czasu, jakiego dawno nie widziałem.
Rekruterka (pani Iwona) spóźniła się kilkanaście minut, rzuciła luźne „zdarza się”. Nie przedstawiła się ani imieniem i nazwiskiem, ani rolą – musiałem sam skojarzyć z zaproszeniem w kalendarzu. Od pierwszych zdań było jasne, że nie przeczytała mojej aplikacji. Przyznała wprost, że „dział nie przekazał” listu motywacyjnego (który pisałem właśnie po to, żeby dodać kontekst poza standardowym CV). Zaczęła od pytań, na które odpowiedzi były dosłownie w CV leżącym przed nią.
Przez pierwsze minuty leciały czystej wody ogólniki, kompletnie oderwane od mojej ścieżki. Kiedy w końcu przeszła do „analizy” mojego doświadczenia – cytowała wyłącznie fragmenty z listu motywacyjnego, kompletnie ignorując fakty z CV – zrozumiałem, że to już nie jest rozmowa, tylko kabaret.
W pewnym momencie padła mocna sugestia, że „nie pasuję”, mimo że przez kilka lat prowadziłem firmę o bardzo zbliżonym profilu – z tą różnicą, że osiągnąłem porównywalne obroty w ułamku czasu, który Wy potrzebujecie od dekad.
Wtedy postanowiłem już nie walczyć, tylko przetestować granice. Na kolejne banalne pytania zacząłem odpowiadać celowo rozwlekle, nonsensownie i z uśmiechem – pani Iwona kiwała głową i też się uśmiechała. Po około 20 minutach takiego teatru nagle zreflektowała się, że coś jest nie halo, i szybko zakończyła spotkanie.
Najlepsze cytaty, które zapadły mi w pamięć:
„Mamy bardzo zgrany zespół, od lat pracujemy tą samą sprawdzoną metodyką”
→ serio? To dlaczego przychody systematycznie spadają od kilku lat?
„Szukamy kogoś z zewnątrz, bo chcemy świeżego spojrzenia”
→ jednocześnie mocno podkreślacie, że nie chcecie zmieniać „dobrze wypracowanych metod”. To po co w ogóle świeże spojrzenie?
→ Retencja klientów na poziomie ~20 %, reszta to jednorazówki
Zapytałem wprost: jakie testy i eksperymenty prowadzicie, żeby to odwrócić? Jaki jest teraz focus produktowy i sprzedażowy?
Cisza. Zero odpowiedzi.
Podsumowanie bez owijania:
Straciłem kilka godzin życia.
Nie spotkałem się z minimalnym szacunkiem dla mojego czasu i doświadczenia.
Cały proces był chaotyczny, nieprzygotowany i momentami po prostu nieuprzejmy.
Po tym wszystkim negatywne opinie o firmie, które wcześniej czytałem w internecie(a jest ich naprawdę sporo, nawet jeśli niektóre magicznie znikają), przestały być zaskoczeniem – układają się w logiczną całość.
Szczerze? Nie polecam nikomu marnować czasu na ten etap rekrutacji.
Jeśli serio myślicie o rozwoju – zatrudnijcie kogoś, kto umie czytać CV, zadawać sensowne pytania i szanować drugą stronę. Albo po prostu przestańcie udawać, że rekrutujecie.
Kto rozważa aplikację – lepiej od razu szukać gdzie indziej.