Pracowałem tam niewiele, ale paradoksalnie dzięki temu, że mnie stąd zwolnili znalazłem lepszą pracę. Dla porównania:
- na pierwszym spotkaniu szefowa kazała nowym osobom zaplanować 2tygodniowe urlopy (w Footballco nie było to wiadome, a w sumie to ich nie ma);
- mamy Excel, gdzie jest dokładnie napisane, co kiedy jakiego dnia trzeba zrobić (tu było mniej więcej, a potem wielka panika jak napisali Anglicy i pretensje, że wyszedłeś wcześniej bo miałeś wiedzieć);
- jest zasada, że raz w tygodniu jesteśmy w biurze i są zapisy kto w jaki dzień na 2 miesiące do przodu (tu też niby tak było, ale ulubieńcy szefostwa nie musieli);
- wyrozumiałośc dla nowych osób, że robią pewne rzeczy wolniej (tu usłyszałem "sorry, ale to co masz nie zajmuje tyle czasu", "nie wiem z czym masz problem");
- zapisywanie dokumentów na dysku (w Football usłyszałem, że zapisywanie księgowań nie ma sensu);
- instrukcje do trudniejszych rzeczy, przydają się w razie gdy ktoś bierze L4 (w Football usłyszałem, że instrukcje robią z ludzi bezmyślnego robota);
- gdy ktoś był niemiły, od szefowej usłyszałem, że jakby przekroczył granicę to ona chce o tym wiedzieć (w Football hasła typu "sprawdzę Cię alkomatem", "dostaniesz chłostę", "będzie mniejsza wypłata jak się pomylisz" na porządku dziennym, niby to żarty, ale jednak dorosłym ludziom w pracy to nie przystoi;
- dodatki - obecnie mam wczasy pod gruszą, kasę na świetą bony (w Football dodatek to była wypłata przed Bożym Narodzeniem i "ładny widok z okna na Katowice")
- byłem na 2-miesięcznym L4 z powodów psychicznych, jakże dzisiaj częstych - wróciłem bez problemu, szefowa tylko zapytała, czy może na mnie liczyć i czy nie będzie komplikacji (zgodnie z prawem pracodawca nie może mnie pytać o powód L4).
Tutaj przechodimy sedna - na okresie próbnym bardzo mnie chwalono, że solidnie podchodzę do słowej pracy, dostałem umowę na czas nieokreślony. Niestety przytrafiiła się choroba 2tygodniowa. Dzień przed dostałem SMS-a, że "pracujemy z biura". Na dzień dobry wszyscy poszli do kuchni mnie nie zapraszjać i tylko dali maila, że jest spotkanie ze mną. Rozmowa, która ewidentnie była szukaniem paragrafu 22, żeby się mnie pozbyć (zgodnie z prawem jeśli jest umowa na czas nieokreślony trzeba podać przyczynę, a takiej nie było bo sami mówili, że nie ma podstaw do art, 52 kodeksu pracy). A więc jasno wskazuje, że ten SMS to było tylko oczekiwanie, czy wezmę dalej L4 czy nie.
Do dwóch osób, które mi to zrobiły:
- po pierwsze chciałbym Wam bardzo za to podziękować, bo dzięki temu znalazłem dużo lepszą pracę w swojej dziedzinie HR;
- po drugie mam nadzieję i z całego serca Wam życzę tego, że przyjdzie kiedyś taki dzień, że ktoś Was tak potraktuje jak Wy wtedy mnie. To, że macie kasę i dużo zarabiacie nie świadczy o tym jakimi jesteście ludźmi.
Skusiłem się zgłosić do tej firmy ze względu na pieniądze, ale dobrze się stało, bo wolę może trochę mniej zarabiać, a być traktowanym w taki sposób jak napisałem powyżej. Dziś pracuję w HR, na czym się dobrze znam, co też myślę, było jedną z przyczyn pozbycia się mnie, bo kilkukrotnie zauważyłem braki w jej podstawowej wiedzy na temat przepisów.