Mam raczej negatywną opinię na temat firmy i odradzam pracę w niej. Niestety w ciągu lat firma zmieniła się na gorsze, a jednym z niewielu plusów są starzy pracownicy, którzy robią dobrą robotę oraz im kibicuję, żeby znaleźli inną pracę. Na moją opinię wpływa kilka powodów, które chętnie wymienię):
PARODIA KORPORACJI
Niestety z czasem ta mała firma zaczęła zachowywać się jak parodia korporacji, co oznacza, że wszystkie negatywne elementy korporacji są obecne w tej firmie, a te pozytywne są nieobecne. Osoby najwyżej w zarządzie wymyśliły sobie niepotrzebną hierarchię i niestety się jej nie trzymają (czyli przekazują obowiązki osobie znajdującej się najniżej hierarchii, zamiast osobie odpowiedzialnej za danego pracownika bez jej wiedzy). Niestety ta chora hierarchia obowiązuje osoby na najniższych szczeblach (muszą swoje problemy do zarządu przekazywać przez swoich przełożonych).
BAŁAGAN W ORGANIZACJI
Na ten bałagan wpływa między innymi "zabawa w korporację". Sprzeczne informacje oraz brak kompetencji pewnych osób na najwyższych szczeblach powoduje, że pracownik niestety nie wie jak ma wykonać zlecone zadanie. Po prostu "ma być zrobione", a pewne osoby oczekują wyników i tyle. Na część pracowników spadają różne zadania, po innych osobach bez jej wiedzy (np. zarząd na najwyższych szczeblach sobie coś wymyślił i zapomniał powiedzieć).
BRAK FEEDBACK'U
Zarząd (osoby na najwyższych szczeblach) często nie powie, że dany pracownik robi coś źle ale będzie utrzymywać, że wszystko jest OK. Przez to pracownik często nie wie, że tkwi w błędzie i powtarza dane działanie znowu, co tylko irytuje osoby wyżej posadzone (ale niestety zarząd nie potrafi ładnie powiedzieć, żeby coś spróbować robić inaczej - ale możliwe, że jest to spowodowane brakiem kompetencji oraz odwagi).
BRAK KOMPETENCJI (ZWŁASZCZA "SPECJALISTY" OD LOGISTYKI)
Moim zdaniem osobom na najwyższych stopniach hierarchii (to ważne - bo osoby trochę niżej ale nadal odpowiedzialne za różne działy dobrze wykonują swoją pracę) nie mają wszystkich kompetencji wymaganych na swoim stanowisku. Trzymam kciuki za Nie, żeby w końcu im się udało. Jednak czarę goryczy przelewa brak kompetencji osoby, która uważa się za "specjalistę od logistyki". Jest to osoba, która niestety lubi się podlizywać szefostwu, przez co jest ono ślepe na negatywne działania tej osoby w stosunku do innych pracowników i niestety nigdy nie zostały zastosowane żadne konsekwencje tego postępowania. Ta osoba ma często głupie pomysły, których szefostwo nie widzi, a osoby najniższego szczebla nie mają nic do powiedzenia, bo według ów specjalisty niewiele znaczą (niestety ten "specjalista" patrzy na wiele osób z góry). Świetnym przykładem jest nalepienie taśmy klejącej na podłogę, żeby wyznaczyć "strefy" na magazynie, żeby pracownicy (którzy swoją drogą pracowali dłużej od niego) wiedzieli, których produktów nie powinni dotykać. Niestety "specjalista" użył zwykłej taśmy, która nie zdzierała się z podłogi, przez co zwykli pracownicy musieli wiele dni spędzić na zdzieraniu jej w skandalicznych warunkach (temperatura na magazynie była około 0 oraz brakowało odpowiednich narzędzi do tego poza nożykami do papieru).
Innym świetnym przykładem działania "specjalisty" oraz braku trzymania się hierarchii była fałszywa informacja o zwolnieniu zasłużonego pracownika magazynu. Ten pracownik nie chciał robić kursu na wózki widłowe, przez co usłyszał od "specjalisty", o decyzji zarządu, że trzeba zwolnić niewdzięcznego pracownika. Prawda była taka, że zarząd miał inną posadę dla tego pracownika, o czym "specjalista" nie powiedział i cała sprawa wyszła po jakimś czasie. W stosunku do "specjalisty" nie zostały wyciągnięte konsekwencje.
Ponadto do "specjalisty" pasuje powiedzenie "Kozak w necie ***** w świecie" - gdy zleca zadanie pracownikowi to często każe być niepotrzebnie stanowczym (wręcz "wyszczekanym") w stosunku do pracownika działającego dla zarządcy budynku (np. do elektryka, który chce sprawdzić licznik na terenie magazynu) ale on sam niestety nie potrafi być stanowczy dla takich osób (gdy np. mechanicy zostawiają swój sprzęt na jego oczach, co utrudnia pracę pracownikom magazynu).
O "specjaliście" można byłoby napisać wiele zdań, ale miał (i podejrzewam, że ma) jeden plus w swojej pracy - przychodzi do niej dosłownie na 3 godziny (resztę godzin pracuje "zdalnie") dzięki czemu nie trzeba słuchać jego gadania oraz "szeryfowania" (czyli dla przykładu, jakby na stole było jabłko to pytałby czy to jest jabłko i czemu ono tutaj leży).
BRAK WYPŁAT DO 10 DNIA
Co prawda nie zawsze ale w porównaniu do innych firm dość często się zdarzało, że wypłaty przychodziły po 10 danego dnia (z racji bałaganu, szefostwo puściło przelewy 10 dnia miesiąca w piątek po południu), co może na prawdę powodować problemy w spłacie różnych zobowiązań.
CZY SĄ JAKIEŚ PLUSY?
Na pewno sporym plusem jest pakiet z Luxmedu, który niewiele kosztuje, a można wyleczyć różne schorzenia dzięki wielkiemu zakresu usług wynikających z tego pakietu.