Makxim06.12.2025 00:04
Inne
Klinika, w której otwarcie zajmują się wyciąganiem pieniędzy i oszustwem.
Najpierw podsumuję, potem opiszę szczegółowo:
1. Lekarz 5–7 razy natrętnie namawiał mnie do usunięcia zęba, którego wcale nie trzeba było usuwać.
2. Wymusił całkowicie niepotrzebne zdjęcie rentgenowskie całej szczęki przed zwykłym czyszczeniem zębów. Co więcej, zapisał mnie na osobny dzień, żeby dodatkowo pobrać opłatę za kolejną konsultację.
3. Odmówił wydania już wykonanego zdjęcia.
4. Skłamał, że zdjęcie jest bezużyteczne i nie da się na jego podstawie nic zrobić, mimo że pięć minut wcześniej był gotów usunąć mi ząb na podstawie właśnie tego zdjęcia.
5. Zrobił celowo zdjęcie niskiej jakości, za które musiałem zapłacić i które faktycznie okazało się bezużyteczne.
Szczegółowo:
Umówiłem się w tej klinice z powodu wcześniej obolałego zęba mądrości. W momencie wizyty ból już ustąpił od dwóch dni, więc chciałem tylko sprawdzić, czy ząb stanowi zagrożenie i czy trzeba go usuwać. Lekarz zrobił lokalne zdjęcie zęba mądrości i sąsiedniego zęba, pokazał mi je i powiedział, że to zwykły ząb mądrości, który prawie całkowicie się wyrżnął. Z tego wywnioskowałem logicznie, że nie ma potrzeby usuwać.
Jednak gdy tylko powiedziałem, że poczekam 3–4 dni i zobaczę, jak się sytuacja rozwinie, lekarz zaczął bardzo natarczywie namawiać, żeby usunąć ząb od razu. Argumenty nie były medyczne — powtarzał tylko: „zęby mądrości są niepotrzebne”, „nie biorą udziału w żuciu”, „po co ci on”, „usuń i zapomnij”. Kilka razy mówiłem, że chcę jeszcze poczekać, ale lekarz uparcie naciskał, pytając „po co ci ten ząb” — bez przesady, próbował mnie przekonać 6–7 razy.
W pewnym momencie się zgodziłem i lekarz zaczął mnie przygotowywać do zabiegu, opierając się na tym samym zdjęciu, które właśnie zrobił. Jednak tuż przed zabiegiem zmieniłem zdanie — lekarz wyraźnie się zirytował.
Następnie zapytał, czy chcę jeszcze jakieś usługi. Powiedziałem, że chciałbym zrobić czyszczenie zębów. Wtedy lekarz stwierdził, że do czyszczenia potrzebne jest ogólne zdjęcie szczęki i że najpierw mnie na nie zapisze, a dopiero potem na czyszczenie. To ewidentne oszustwo. Do czyszczenia zębów nie jest potrzebne żadne zdjęcie szczęki, w żadnej klinice tego nie wymagają — to zwykłe wyciąganie pieniędzy.
Do tego zapisał mnie na osobną wizytę innego dnia, z osobną konsultacją, żebym oprócz zdjęcia zapłacił też dodatkowo za samą wizytę (łącznie 300 zł).
Po wizycie poszedłem do recepcji, zapłaciłem za konsultację i poprosiłem o wysłanie lokalnego zdjęcia, na podstawie którego lekarz chciał mi przed chwilą usunąć ząb. Pracownik recepcji poszedł zapytać. Lekarz i personel naradzali się za zamkniętymi drzwiami około pięciu minut. Potem poproszono mnie z powrotem do gabinetu.
I wtedy zaczęła się jeszcze większa absurdalna sytuacja:
Lekarz usiadł przede mną i zaczął mówić, że to zdjęcie w ogóle nie jest mi potrzebne, że na jego podstawie i tak nie da się usunąć zęba, że trzeba zrobić ogólne zdjęcie i że nie ma sensu go brać. Choć ja wcale nie mówiłem, że chcę usuwać ząb — po prostu chciałem otrzymać zdjęcie, które już wykonano. (Dodam, że pięć minut wcześniej był gotów usuwać ząb właśnie na podstawie tego zdjęcia.)
Kiedy nalegałem, nagle zmienił wersję i powiedział, że „zdjęcie zostało usunięte”. Choć wcześniej ani razu o tym nie wspominał, tłumacząc jedynie, że zdjęcie nie jest mi potrzebne.
Byłem w szoku, ale poprosiłem, żeby zrobić nowe lokalne zdjęcie i powiedziałem, że zapłacę. Lekarz odparł, że „postara się zrobić dobre”. Ostatecznie zrobił zdjęcie maksymalnie słabej jakości — rozmazane, bezużyteczne, za które zapłaciłem 70 zł. Nic na nim nie widać, w przeciwieństwie do pierwszego, którego odmówił wydania, a które było świetnej jakości — było widać oba zęby z korzeniami.
Do opinii załączam zdjęcie, które wykonano i za które zapłaciłem, żeby każdy mógł zobaczyć, jakiej jakości zdjęcia robi się w tej klinice.