Firma szukała na stanowisko Acquisition Manager (Specjalista ds. E-Commerce) na umowę o pracę i pełny etat. Wymagany był angielski, polski, plus mile widziany niemiecki albo niderlandzki. Jednym z wymagań było doświadczenie w e-commerce oraz umiejętność pracy pod presją i z rozproszonym zespołem. W pakiecie były prywatna opieka medyczna, ubezpieczenie na życie, posiłki i brak dress code’u.
Jak wyglądała atmosfera w dziale e-commerce? Czy dało się realnie rozwijać, czy raczej była korpo-ściana? Jak firma podchodziła do ludzi bez znajomości niemieckiego lub niderlandzkiego?