Bożena10.03.2026 17:17
Inne
UWAGA – PRZESTRZEGAM PRZED TĄ KLINIKĄ. ZOSTAŁ MI WSTAWIONY WADLIWY IMPLANT, CO SKOŃCZYŁO SIĘ KOLEJNĄ OPERACJĄ NA MÓJ KOSZT!
Jako była pacjentka czuję się w obowiązku ostrzec innych przed tym miejscem. Ta historia kosztowała mnie ogrom zdrowia, nerwów i pieniędzy.
Kilka lat temu miałam tu wymieniane implanty piersi. Wcześniejsze implanty, które miałam przez wiele lat (zakładane w innej klinice), nie sprawiały mi żadnych problemów. Wymiana w tej klinice miała być rutynowym zabiegiem.
W ubiegłym roku podczas badania USG wykryto u mnie podejrzane zmiany w jednej piersi, które wyglądały jak zmiany nowotworowe. Onkolog natychmiast skierował mnie na badania i sugerował pilną operację. Był to dla mnie i mojej rodziny ogromny stres.
Przed operacją chirurg zlecił jeszcze dodatkowe badania, w tym rezonans piersi z kontrastem. Po otrzymaniu wyników stwierdził, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że problemem nie jest nowotwór, lecz pęknięty implant. Zasugerował konsultację z dr Stańczykiem, który wykonywał operację w tej klinice.
Lekarz bardzo szybko rozpoznał, że implant jest pęknięty. Mówił, że miał już ileś takich przypadków. Z jednej strony była to ogromna ulga, bo przez wiele miesięcy żyłam w strachu przed chorobą nowotworową. Z drugiej strony okazało się, że problemem był wadliwy implant.
Klinika nie poczuła się jednak w żaden sposób odpowiedzialna za tę sytuację. Za kolejną operację i wymianę implantu musiałam zapłacić ponownie z własnej kieszeni. Jedyną propozycją było standardowe odszkodowanie od ASpironix - producenta implantu w wysokości 1000 euro – bez jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności czy nawet specjalnego „przepraszam” za całą sytuację.
Nie wspominając o kosztach, które poniosłam na etapie diagnostyki – badania PET (6500zł), rezonans, konsultacje specjalistyczne. Byłam tak wyczerpana psychicznie po miesiącach stresu i niepewności, że zgodziłam się na takie rozwiązanie tylko po to, aby zakończyć ten koszmar. Zrozumie mnie ten, kto usłyszał kiedyś podobną diagnozę.
Implant został wymieniony w październiku 2025 roku. Teraz mamy marzec 2026 – nie otrzymałam ani złotówki z obiecanego odszkodowania. Za każdym razem jestem zbywana w arogancki sposób. Słyszę jedynie, że producent nie odpowiada na monity i klinika „nic nie może zrobić”, nie wiadomo kiedy coś zostanie wypłacone i ogólnie mam wrażenie, że powinnam przestać się o to upominać, bo to dla nich mało istotna sprawa, "mają teraz pacjentów i nie mają czasu" itd. Co ciekawe, dowiedziałam się też od samego dr Stańczyka, że są też inne jego klientki w podobnej sytuacji, które oczekują na to "symboliczne" odszkodowanie już ponad rok - klinika nie widzi w tym oczywiście problemu. Jest to chyba najgorsza obsługa klienta, z jaką miałam do czynienia.
Czuję się potraktowana jak ktoś kompletnie nieważny – jak pacjent, który liczył się tylko do momentu zapłaty za operację, by nie napisać dosadniej. Nie zdecydowałam się od razu na drogę sądową, bo po tych wszystkich przeżyciach chciałam po prostu zamknąć ten rozdział, byłam emocjonalnie wykończona. Dziś widzę, że to był błąd.
Prawdopodobnie będę zmuszona zaangażować prawnika, ponieważ chyba tylko w ten sposób będzie można wyegzekwować jakąkolwiek odpowiedzialność. Klinika ma mnie zupełnie gdzieś, jakby nie interesowała ich moja sytuacja. Zakładam, że mają takich sytuacji już całkiem sporo i panuje tam pewnego rodzaju znieczulica.
Piszę ten komentarz, aby inni pacjenci byli świadomi, z czym mogą się tu spotkać. W tej klinice uprzejmość i zainteresowanie pacjentem kończą się w momencie zapłaty za usługę. Empatii i poczucia odpowiedzialności za pacjenta niestety tu nie doświadczyłam. Nie warto wydawać takich pieniędzy w miejscu, które zupełnie nie bierze odpowiedzialności za potencjalne problemy i błędy. Jest dużo lepszych miejsc na rynku.
Już nawet nie poruszam tutaj kwestii wizualnych po operacji przed wykryciem pęknięcia implantu, bo z nich też nie jestem zadowolona..