Paweł02.01.2026 16:09
Kandydat
Przeszedłem 1 etap procesu rekrutacyjnego, zadzwoniła do mnie osoba, która przedstawiała się jako założyciel firmy.
1. Przez całą rozmowę, od samego początku miałem wrażenie, że osoba ta czyta pytania z kartki lub jest okropnie rozkojarzona.
2. Do tego stopnia, że po czasie miałem wrażenie, że właśnie padam ofiarą jakiegoś głupiego żartu lub oszustwa. Wątpię jednak by (usunięte przez administratora) byli tak źle przygotowani do rozmowy.
3. I ja się nie popisałem, poprosiłem o podanie widełek zarobkowych, podczas gdy rzeczywiście były w ogłoszeniu. Nie pamiętałem o tym. Wcześniej oczywiście, zanim do tego doszło, odpowiedziałem na pytanie o oczekiwane zarobki.
4. Po każdej odpowiedzi na zadane pytanie osoba ta mi dziękowała. Jedyne chyba dobre wrażenie.
5. Pytała nawet o mój wolontariat. Przez chwilę, wrażenie przeistoczyło się, że jednak się skupia na czymś lub jej koncentracja się polepsza. Jednak tylko na chwilę. Ilość przerw, ciszy w słuchawce, ilość "yyyyy..... eeeee...." było niepokojące. Przerywałem długotrwałą ciszę np. "słucham uprzejmie Pana dalej"... Miałem wrażenie, że nas rozłączyło nawet. Strasznie dziwne uczucie podczas całej rozmowy.
6. Zaproponowano mi udział w teście, najpierw zaproponowano termin na najbliższy wtorek, gdzie zauważyłem, że to 6 stycznia i dzień wolny od pracy. Zaproponowałem terminy przed i po tym wtorku. Ustaliliśmy piątek. Miałem stworzyć zaproszenie na Google Meet i wysłać mu. Poprosiłem o adres email. Powiedział, że będzie to adres prywatny i wyśle smsem.
7. Nie wysłał, za to w ciągu kolejnej godziny sprawdziłem moje konto kandydata w serwisie, za pomoca którego aplikowałem i zobaczyłem status mojej aplikacji: "odrzucony".
8. Nie otrzymałem żadnej informacji ani smsem, ani telefonicznej ani innej mailem. Po umówieniu się na termin testu, status aplikacji w serwisie ogłoszeniowym nagle się zmienił. Skrajnie nie poważne.
Być może dlatego, że sama firma nie sprawia wrażenia poważnej na 1 piętrze w bloku mieszkalnym przy Piłsudskiego w Rzeszowie jak się później okazało wg danych w KRS.
I jak tam Panie Bartłomieju? Mamy to spotkanie w piątek o 12:00 czy jednak mam ufać statusowi aplikacji w serwisie ogłoszeniowym i w brak smsa z obiecanym adresem mailowym od Pana? Czego Pan się wystraszył? Dlaczego Pan nie poinformował, że umówione spotkanie jest odwołane? Zmiany statusu w serwisach ogłoszeniowych są tak wiążące rozumiem w komunikacji dla Pana? Ogromnie niepoważne i nie życzyłbym sobie współpracy z ludźmi o takim podejściu.