Pracowałem w tej restauracji półtorej roku, byłem wyszkolony na każdym stanowisku łącznie z dostawą i nockami i odradzam każdemu kto myśli o pracy w tym maku, chyba że desperacko potrzebujecie elastycznego grafiku z powodu prywatnych obowiązków. Już na samym początku spotkałem się z mobbingiem, menadżerka która potrafiła wprost krzyczeć na pracownika, obrażać czy obgadywać i oczerniać przy innych pracownikach, i chociaż kiedy zgłosiłem problem a kierowniczka restauracji podjeła ,,interwencje,, (zaprosiła mnie na dyskretna rozmowę po czym oznajmiła że porozmawia z menadżerka) to fakt że taka osoba posiadała pozycję menadżerki oraz pracowała w tym maku kilka lat jest niedorzeczny. Później kierownik restauracji się zmienił i był spokój przez jakiś czas ale niestety innej menadżerce musiało odwalać coraz bardziej, zaczęło się od pasywno agresywnych pytań a skończyło na krzyczenie, poniżaniu i wylewaniu frustracji, menadżerka ta była w stanie przyczepić się o pasek do spodni którego w większości czasu nie widać ponieważ koszulka nie jest włożona w spodnie, w dodatku inna menadżerka nosiła pasek z ogromną świecąca klamra i koszula włożona w spodnie ale z tym nie było problemu, ale to jeszcze nic w porównaniu do liderki gościnności (która to o ironio, była obok podczas krzyczenia na mnie) która może bez problemu nosić podczas pracy perukę. Jak to możliwe że jedni nie mogą nosić warkoczyków bo będą przeszkadzać kierownictwu natomiast inna może nosić perukę w gastro? Otóż liderka dogadała się z koordynatorem personalnym dlatego że są sąsiadkami. Nepotyzm jest tam ogromnym problemem, większość menadżerek i kierowniczek są z Sobą spokrewnione przez co na tych miejscach są osoby niekompetentne. Pod koniec kiedy pracowałem było 7 menadżerek łącznie z kierownikiem restauracji i 6 z nich to były albo siostry albo matka i córka. Na awanse tam nie ma raczej co liczyć, rzadko są dawane dlatego że ktoś rzeczywiście zasługuje, dawane są jeśli ktoś chce się zwolnić lub jeśli jest zapotrzebowanie i ktoś kogo kierownictwo lubi. (Mi również oferowali instruktora kiedy za pierwszym razem składałem wypowiedzenie, za pierwszym bo ostatecznie zostałem ale po tym już nic więcej nie słyszałem że chcą że mnie uczynić instruktora). Jeśli chodzi o wypłaty to też trzeba powiedzieć wprost że (usunięte przez administratora) Pracowałem tam z 2 innymi znajomymi i każdy zauważył że wynagrodzenie nie jest zgodne z rzeczywistymi przepracowanymi godzinami, raz ja pracowałem mniej i dostałem więcej a raz na odwrót, a o żadnych premiach uznaniowych czy coś w tym stylu nie było mowy. Sama praca choć do ciężkich fizycznie nie należy to potrafi z człowieka wyssać ogromne zasoby energii emocjonalnej i psychicznej. Ruch zazwyczaj jest dosyć duży jak na takie miasto (chociaż po wybudowaniu maka w Rydułtowach może się to zmienić), dużo agresywnych klientów których musieliśmy przyjmować na klatę i nie ważne że grozili czy obrażali, czujesz się w tej pracy wręcz jak (usunięte przez administratora) czy sługa którym można pomiatać i możesz tylko pomarzyć że ktoś wyższej pozycji będzie obok i będzie mógł zagrozić statusem persony non grata jeśli agresywny delikwent się pojawia.