Najbardziej popieprzona firma w tym kraju. Co miesiąc masowo „zatrudniają” 20 osób na stanowisko sprzedawcy, wszystko zaczyna się miesięcznym wewnętrznym szkoleniem które polega na wykładach o wiedzy samochodowej typu czym się charakteryzuje samochód diesel/benzyna kończące się kartkówkami jak w szkole i egzaminem ze sprzedaży ostatniego dnia. Następnie osoby, które przejdą dalej są wrzucane na open space do poszczególnych zespołów, przełożeni dają im laptopa, słuchawki i oczekują z miejsca sprzedawania minimum 6 samochodów miesięcznie, co dla nowego pracownika jest nierealne. Procedury, w jakich odbywa się cała sprzedaż, w tym wymogi dotyczące rozmów z klientami(w firmie zatrudnione są osoby specjalnie przeznaczone do odsłuchów rozmów sprzedawców i podsłuchiwania ich na bieżąco w rozmowach z klientami) i to jak sprawdzane jest każde zdanie które wypowiesz i którego nie wypowiesz przypominają realia Orwellowskiego roku 1984 oraz totalitarystycznego związku radzieckiego lub Korei Północnej. Średnio co dwa dni każda osoba ma pogadankę 1:1 z team leaderem na temat tego co robi źle i jak ma lepiej sprzedawać. Przełożeni dosłownie wymagają od pracownika kłamania w rozmowach z klientami, przykładowo na temat dostępności proponowanego auta lub nawet faktycznej ceny oferty! Tłumaczą to obowiązkiem spełniania targetów, a kiedy klient podpisze to „jego problem auto sprzedane prowizja bedzie”. Osoby z zespołu zwykle są przyjazne ale nie są w żaden sposób w stanie pomóc nowej osobie w czymkolwiek, nawet w kwestiach korzystania z narzędzi do tworzenia ofert czy innych podstawowych rzeczy jak przesłanie ci dla klienta draftu umowy leasingu/najmu, wszystko przez natłok pracy i ciągły harmider jaki panuje w biurze. Nikt nic nie wie i nie ma dla ciebie czasu, sytuacje typu klient faktycznie jest zainteresowany, ale nie jesteś w stanie przygotować mu oferty w danym banku bo nikt nie przekazał ci danych logowania do kalkulatora oferty i nikt nie wie kto te dane posiada, przez co klient traci cierpliwosc i rezygnuje a ty tracisz czas i mozliwosc zrobienia targetu. Team leaderzy zachęcaja nawet często do obniżenia ceny oferty kosztem calej twojej prowizji(sprzedaż za darmo) tylko po to, zeby zaliczyc sprzedaz i zrobic target.
Na porządku dziennym rzucane są w eter groźby o zwolnieniach spowodowanych brakiem sprzedaży, co w akompaniamencie podsłuchów i pouczeń przy jednoczesnym wyścigu szczurów w postaci tabel najlepszych i najgorszych sprzedawców prezentowanych co tydzień przez jakichś pajaców z hr tworzy tak niedorzeczną atmosferę i poziom stresu, po którym zsiwiejesz po kilku miesiącach pracy w carsmile. Z dnia na dzień rzucają pracownikom wypowiedzenia, jednocześnie zatrudniając kolejnych z następnego szkolenia. Menadżerowie wymagają przychodzenie do pracy w sobotę, by dalej sprzedawać i obdzwaniać klientów. Podczas choroby, 39stopniowej gorączki i wzięcia L4 przełożony mocno zasugerował, że brakuje mi jeszcze trochę do targetu i powinienem w tym czasie dzwonic do klientow z domu.
Podsumowując: najgorszemu wrogowi nie proponowałbym pracy w tym dziadostwie, zostałem zwolniony po 3 miesiącach, a osoby które były razem ze mną na szkoleniu niewiele wcześniej lub później, wszystkie 13 osób. To nie była praca tylko obóz koncentracyjny. Dobrze że ten (usunięte przez administratora) już prawie nie istnieje