Ogolnie tragedia byla w tej firmie. Jedna z dwoch najgorszych firm, w jakich pracowalem. Plusy? Nie kojarze zadnych. Minusow, kupa...
- pensje male, wymagania duze. Wlasciciel spodziewal sie za male kwoty kreatywnosci i poswiecen dla firmy (same opoznienia w wyplatach byly juz samym poswieceniem)
- opoznienia w wyplatach, to byl standard. Najczesciej opoznienie jeden miesiac, za mojej kadencji doszlo do dwoch miesiecy
- pozniej mialem juz nienormowany czas pracy (kierowanie robotami), to wlasciciel spodziewal sie, ze za ustalona kwote bede zostawal po godzinach, jezdzil na weekendy na budowe (nawet w nocy, jak trzeba bylo). Dzial automatyki najczesciej rolowal prezesa. Przychodzili na godz. 10, zostawali do 18, czyli 8h, a prezes mial wrazenie, ze spedzaja wiecej czasu w pracy ;]
- na budowe czesto dojezdzalem prywatnym autem, bo na firmie byl niedobor aut. Zwrot za beznzyne? Nie bylo czegos takiego :)
- podobno kiedys ktos oszukal te firme. Nie znam szczegolow. Jednakze za mojej kadencji wiem, ze sam wlasciciel oszukiwal podwykonawcow, np. z jedna firma byl umowiony na kwote 25000 zł netto. Natomiast firma gutkowski wydrukowala specjalnie umowe na 25000 zł brutto, czyli ten wykonawca stracil juz przed sama robota 23%. I co gorsza, o tych praktykach wiedzial nie tylko sam wlasciciel, ale i czesc pracownikow, zwlaszcza w biurze. Jedna tepa dzida powiedziala po tym fakcie, no skoro podwykonawca nie zauwazyl tego przy podpisywaniu umowy, to jego wina... tok myslenia zwierzatka
- atmosfera w pracy w biurze... wiekszosc ludzi tam pracujacych, to byla tragedia. Ludzie z pozamykanymi umyslami, z klapkami na oczach jak konie. Dalo sie pogadac tylko o bardzo przyziemnych rzeczach, jak jedzenie, praca, spanie. Zero polotu, wyobrazni, takie szare, nicnieznaczace ludziki z powylaczanymi umyslami jak dzisiaj w trakcie plandemii. Tak naprawde z calego biura dalo sie spoko porozmawiac tylko z kilkoma osobami.