Niestety padło i na nas...
Jak w większości historii złapała nas Pani (śliczne dziecko, zrobi karierę, zapraszam na casting).
Zadzwonił Pan z którym przed umowionym spotkaniem wypytałam sie wszystkiego zaczynając od tego czy jest to płatne. OCZYWISCIE ZE NIE POROZMAWIAMY TYLKO Z DZIECKIEM ZOBACZYMY CZY SIE NADAJE. Przejechalismy 100KM, oczywiście dzieckiem oczarowani zrobili zdjęcia no jednym słowem kazdego by kupili, ale przejdźmy do szczegółów:) opłata 80zł na start na wizerunek dziecka na rok mówię ok. Ale też trzeba zrobic na JUŻ portfolio 380zł, mówię ze zapewniano mnie że dzisiaj nie będzie zadnych oplat ani ukrytych kosztów jednym slowem nie mam przy sobie takiej gotówki. Oczywiście zejście z tematu bo jak to ujęli "przeciez dla dziecka powinno się zrobic wszystko" zaproponowalam zapłatę kartą, oczywiście oburzeni, ze tylko mozna gotówką i Pan menadżer był gotów iść z nami do bankomatu. Zapytałam czy dostanę jakies pokwitowanie cokolwiek? Pani która na początku byla przemiła zmieniła swój stosunek do nas ponieważ chcialam paragon lub cokolwiek za sesje. Firma która "współpracuje " z takimi produkcjami filmowymi nie jest zarejestrowana? Myślę, że pip chętnie by sie tym zainteresowal bo robią niezły hajs na niczym tak naprawde. Syn (5lat) po wyjściu z tego pokoiku "mama w aparacie było cos dziwnego mieli tam wsadzony telefon". Atrapa lustrzanki? Poprostu porażka i naciąganie ludzi, koniecznie omijac szerokim łukiem...