Pracujesz w chemii, fizycznie po 12 godzin po kilka razy w tygodniu. Nie masz czasu dla rodziny, dla dziecka, bo wracasz o 7.30 rano do domu po 12 godzinach i odsypiasz do 15. Potem na 19 znów na nockę.... potem masz dzień wolnego i idziesz na dniówkę - 12 godzin od 7.00 do 19.00. Wracasz styrany, oblepiony jakims żelkotem, śmierdzący chemia organiczna. Twoje płuca wdychaja to, twoja skóra przesiaka, twoje rece odpadaja od polerowania smigła. I nagle pod koniec miesiąca chorujesz - organizm wyczerpany praca po nocach zbuntował się. Lekarz proponuje tydzień zwolnienia. Ty masz do wyboru: albo zwolnienie i 1300-1500 złotych na rękę mimo że przez 3 tygodnie zaiwaniałeś wszystkie zmiany w pocie czoła, albo urlop i 3000 zł na reke, bo przeciez premie... Po kilku miesiacach z ustawowych 24 dni urlopu zostaje ci kilka. Reszta poszła na zwolnienia lekarskie, jakie pojedyncze dni na nieprzewidziane okazje. dziecko chce Cie mieć w domu, partner narzeka że nie ma z Ciebie pozytku, o wczasach możesz zapomnieć bo to szef decyduje kiedy pójdziesz. A że latem trzeba normy wyrabiać, to masz siedzieć i w żelkocie łapą machać. Jestes kim? Niewolnikiem ekonomicznym. Gdzie sa związki zawodowe? podobno kazdy kto upomniał sie o prawa pracowników już tam nie pracuje. Przemiał ludzi jest ogromny podobno, zostają tylko ci, którzy nie szanuja siebie, swojego czasu, zdrowia. Bo za 1000 złotych wiecej sa w stanie pozostawić godność gdzie indziej. O molestowaniu seksualnym chodza legendy. Podobno ( info z pewnego źródła) kobietom proponuje sie kolacje w hotelu za wyższą premię.
Po kilku latach pracy czeka Cie nowotwór. Organizm nie wytrzymuje tempa. Osłabiony, jest podatny na infekcje. jak nie nowotwót to choroby płuc. Choroby skóry. zatrucia organizmu. Oczywiście ktos napisze że trzeba nosić maske :) buahahaha, poczytajcie troche o chemii i jak dostaje sie do organizmu - zdziwicie sie skutecznoscia masek :)
Bliska mi osoba pracowała tam. Miała to być szansa na odkucie sie. Po kilku miesiacach sam powiedziałem dość! wole gryźć chleb ze smalcem lub pasztetem, ale mając zdrowie jeszcze sie odkuje niekoniecznie w LM. Nie kosztem rodziny, zdrowia, czasu wolnego, presji wywieranej na pracowników.
Ale żeby to zrozumieć potrzeba troche inteligencji i madrosci zyciowej. Trzeba umieć sie postawić, powiedzieć dość. gdyby zakład zastrajkował błagano by pracowników by zostali. Ale niewolnik nie strajkuje - niewolnik boi sie że straci pracę, nie dostanie premii, boi sie przeciwstawić szefowi bo.... jest niewolnikiem. Rola niewolnika jest pracowac tylko sposoby oddziaływania sie zmieniają. Juz nie bat, nie chłosta ale premia, pieniądze, nadgodziny. wiecie jak tresuje sie niewolników? takimi słowami:
"jestesmy najlepsi!!1", "zakład jest z Was dumny!!!", "Musimy wyrobic normę, bo jestesmy zespołem!!!", "Jak sie wyrobimy do konca tygodnia beda premię!!!", "nominacje na najlepszego pracownika otrzymuja:....."
Robic, robić, robic..... Ile zarabiaja Grecy w waszym zakładzie? ile zarabiają Dunczycy? Zapytajcie ich, choć maja zakaz mówienia. Ale zapewne wiecie że powyżej 10.000 zł na miesiąc. tak - dziesięć tys. I jakoś w tych krajach firmy nie sa przenoszone do afryki czy Chin.
Wiec, kto jest niewolnikiem?
Ty - pracowniku fizyczny, który nie jestes niezastąpiony. stracisz zdrowie - firma wyrzuci cie na bruk, znajdując nowe mieso do pracy.
Współczuję