przez nas domu poza terenem kampusu. Nigdy nie wiem,
czy na kanapie nie będzie odpoczywał jakiś nieznajomy, czy
jacyś obcy ludzie nie będą wchodzić lub wychodzić albo
czy z pokoju obok nie usłyszę najpierw zalotnego chichotu,
a potem trzasku zamykanych drzwi.
Słuchanie znaczącego skrzypienia łóżka współlokatorki,
a po chwili gorączkowych jęków, jest…
…niezręczne. Delikatnie mówiąc, bo serio, jak pozbyć się
z głowy takich dźwięków?
Nie da się.
Zamiast tego ucieka się do biblioteki.
Tutaj nie muszę się obawiać, że moją uwagę rozproszą na-
głe krzyki i inne hałasy. Albo zapach przypalonego ramenu.
Zazwyczaj w ogóle się nie martwię, że coś oderwie mnie od
nauki. Ale nie dzisiaj.
Dzisiaj skupiam się na stoliku niedaleko wejścia, pełnym
zakłóceń, a ich źródłem jest czterech bardzo dużych i wy-
sportowanych facetów. Głośnych i aroganckich.
Względnie atrakcyjnych.
Dzisiaj nie mogę się skoncentrować. Dostrzegam tych
chłopaków, zanim oni zauważą mnie, dzięki czemu mam
krótką chwilę, by obrzucić krytycznym spojrzeniem naj-
większego z nich. Ma bardzo ciemne włosy i jeszcze ciem-
niejsze brwi, a leżącej przed sobą książki nie zaszczycił nawet
chwilą uwagi. Zamiast tego ciągle rozgląda się po sali.
Podobnie jak ja. Skrzyżował ręce na potężnej piersi, roz-
stawił szeroko nogi, a jego twarz przybrała niecierpliwy wyraz
– zupełnie jakby szkoda mu było czasu na pracę domową.
Gdy dochodzę do wniosku, że pewnie czeka, aż niebo
się rozstąpi i wszechświat odwali całą robotę za niego, nasze
Pracownik 02.02.2019 12:48
@Kiki 31.01.2019 14:52
Te buraki za dużo zarabiają i odbija im palma nie tylko w zakładzie ale i też we własnych domach tacy managerowie są wielkim utrapieniem nawet dla własnych rodzin
pracownik 4 lata 02.02.2019 21:37
@Pracownik 3 lata 01.02.2019 15:59
własnie mi pyklo 4 lata z poczatkiem lutego
Harlequin 03.02.2019 10:02
@Produkcja 31.01.2019 22:54
Marysia była lekko w szoku, dumna w pełni
Całkiem zdrowa, długoterminowa i niegłupia
Do pizzerii zjeść, opanować nerwy weszła gdzieś
W okolicach śródmiejskich, północna część
SMS-a mu pisała, pomyślała, że się czuje trochę tak
Jak wtedy, kiedy pierwszy raz
Z Internetu ściągnięty referat dała na uczelni do sprawdzenia
Jednak teraz poziom podniecenia większy
Dziś zdradziła Ryśka po raz pierwszy
Czuła się lepsza i czuła, że należy jej się lepszy
Ryszard, taryfiarz niezrzeszony w korporacji
I Marysia, lat temu trzy poznali się podczas wakacji
Dzisiaj prócz akcji “Rogi”
Ta licencjatka psychologii robi jeszcze jedną bardzo ważną rzecz
Magistra broni, z podwójnych nerwów teraz je
Podwójną pepperoni, choć zwykle dba o linię
Teraz to (usunięte przez administratora) teraz o nim
Rysio, taxi driver
Zbieżność z Klanem przypadkowa całkiem
Wiezie babę właśnie na taryfie czwartej
Z delikatnym wałkiem, bo powinien normalnie
(usunięte przez administratora) go, bo wali od niej warzywniakiem
Patrzy przez ramię, czy nie zostawia brudu na kanapie
Janina, bo tak na imię babie
Myśli tymczasem o tym podejrzanym chamie, co prowadzi wóz
Nie złapie nigdy już taksówki na ulicy
Rzadko jeździ, w zieleniaku na dzielnicy siedzi
Cały dzień, gdzie posadził ją zięć
Ale dziś on wyjechał i znów przyszły chuligany z nożem
Janina tego dłużej znieść nie może
I chociaż zięć mówił, żeby, broń Boże
Nie zgłaszać tego, bo może być gorzej, to ona
Kłódkę na bęben, hajs w kopertę, gablotę, “halo” – pędem
I gna tera cierpem na komendę
Każdy ponad każdym, (usunięte przez administratora)
Innego traktuje, jakby był niczym
Wszyscy najmądrzejsi, (usunięte przez administratora)
Myślą chyba, że są wybrańcami
Wszyscy tu, niestety
Na takie podejście brak mi słów
Jakiś czas wcześniej spod lubelskiej wsi
Wyjechał do stolicy szukać lepszych dni
Grzegorz, w pizzy znał jednego
Z powiatu swego, robiącego już od ‘99
Karol ma na imię, w plackach trochę robi
Grzegorz postanowił, że też spróbuje sił w gastronomii
Wysiadł na Wschodnim, zadowolony, że za bilet nie zapłacił frajerowi
(usunięte przez administratora) że kawał drogi siedział w kiblu pociągowym
Walił klocem, miał zdrętwiałe nogi trochę
Ale cieszył się, że się ostały polskie złote, proszę cię
Lekko zagubiony pytał ludzi o nazwę ulicy
Wtem – saluto, patrol stołecznej policji
Grzesiu tłumaczy, że chce do Karola z pizzy
Z twarzy był podobny zupełnie do nikogo
Jednak ubrany na brązowo-fioletowo
Na górze ma mieć sweter, a na dole na dresowo
Przypasował im stuprocentowo, omyłkowo do opisu kogoś
Bluźnił, przepraszał, nawijał
Jakiś czas później pani Janina drzwi zamyka
Od taryfy Rysia i wyklina od (usunięte przez administratora)w myślach
Szyld policja, wchodzi, składa zeznania
Rutynowe rozpoznania zwykle są na (usunięte przez administratora)
Biorą tych, którzy są pod ręką
I chociaż staje kilku gości młodych
Bez cienia wątpliwości ten od spodni fioletowych
W swetrze brąz, dla Grzesia wstrząs
Pies gładzi wąs, gardzi nim oraz nią
“Przecież dopiero, co przyjechałem”
Tłumaczy Grześ chwilę, ale zlisił się na bilet
I przesiedział swe alibi w jednym z kibli, tyle
Każdy ponad każdym, (usunięte