Firma Rekrutacyjna, ale chyba nie do konca. Tak jak wszyscy lub tez wiekszosc rekruterow, mocno przebarwia fakty. Wybralem sie do pracy w swoim zawodzie czyli wykwalifikowanego opiekuna, referencje, certyfikaty, dokumenty kwalifikacyjne wyslane, umowa, podpisana zwrotnie, i podczas ostatniego kontaktu telefonicznego dowiaduje sie, ze jak bede na miejscu wowczas mam skontaktowac sie z osobami mieszkajacymi w domu, no iiii mam sie dowiedziec czego wlasciwie brakuje w mieszkaniu...bo moze brakowac czajnika elektrycznego..., natychmiast zapala mi sie czerwone swiatlo poniewaz rekruter ceduje odpowiedzialnosc za warunki na osobe trzecia, posrednia, mam jechac samochodem, ale mysle, nie pojade autokarem zobacze jak to wszystko tak naprawde wyglada. W koncu z posrod 8 roznych ofert wybralem ta poniewaz wg rozmowy jak rowniez na papierze przedstawiala sie najkorzystniej.
Dojezdzam na miejsce wita mnie szefowa firmy w mieszkaniu w ktorym, nie dziala jak sie pozniej okazuje instalacja elektryczna, kuchnia nie istnieje nie ma zamontowanego zlewu, mieszkanie jest zawilgocone, klade sie zmeczony po podrozy w poscieli po poprzedniczce Wegierce, ktora wytrzymala tylko tydzien. Zagryzam zeby, mowie, trudno. Pokarze co potrafie w pracy, dam sie poznac od strony fachowej, nie mam super niemieckiego, przyjeto mnie jednak do pracy mysle sobie, dam firmie jak rowniez sobie szanse.
Mijaja tygodnie, jestem elastyczny cierpliwy, nic nie mowie, pracuje, prosze o dokumenty do meldunku, zebym mogl kupic samochod na dojazdy. W pracy atmosfera jest poprawna, chociaz tak jak w opiece wiadomo bywaja sytuacje konfliktowe. Staram sie ich unikac, wspolpracuje z kazdym. Daje sie poznac od strony jak najlepszej. Dokument w koncu trafia do mnie z przekreconym imieniem. Mysle sobie, zaden urzednik w niemczech w wydziale meldunkowym nie przyjmie mi tego. W miedzyczasie pisze list do wlasciciela obiektu z prosba o usuniecie kwestii wad mieszkaniowych. Nic w tym kierunku nie dzieje sie. Dalej mieszkam w zawilgoconym mieszkaniu, myje kubki po kawie i herbacie w lazience. Gotuje na kuchence turystycznej, ktora uzyczyli mi sasiedzi. No coz, dalej zaciskam zeby. Dochodzi do terminu wyplaty drugiej, nie jestem ujety. Mysle sobie, no dosyc trzeba naprawde juz zainterweniowac. Pisze list do rekrutera, zglaszam w pracy rowniez problem. W koncu przychodzi Szefowa firmy i przeprasza mnie, ze jest to blad firmy, ze zaginely gdzies moje dokumenty w tym rownie moj numer identyfikacji podatkowej. Przyjmuje przeprosiny podajemy sobie rece, ide dalej. W miedzyczasie rekruter podczas rozmowy telefonicznej mowi mi, ze dokument meldunkowy zostanie zalatwiony. Co sie dzieje dalej? Z uwagii na niedokadrowanie i braki w zespole proszono mnie zebym zgodzil sie na zmiane zmian. Odpowiadam, owszem zgodze sie, ale pod warunkiem, ze rozliczenie mojego wynagrodzenia trafii na moje konto. Otrzymuje dokument wykonania dyspozycji przelewu. Odpowiadam, to nie sa pieniadze, jak dojada i sprawdze stan konto wowczas przyjde. Mimo tego, jestem natychmiast wpisany na grafik, po zmianie udaje sie na rozmowe do biura, gdzie usilowano mi powiedziec, ze wszystko to moja wina poniewaz nie przyjalem zaliczki. Odpowiedzialem, ze mam swoje pieniadze, nie oczekuje zaliczek, lecz wyplate wynagrodzenia. Czekam cierpliwie od dwoch miesiecy i nie moge sie zgodzic na to. Wowczas nastepuje ryk na mnie, ze ja nic nie rozumiem. Odpowiadam grzecznie, ze nic nie potrafie poradzic. Zachowujac asertywnosc utwierdzam, ze jak dostane wplyw na rachunek wowczas przyjde. Nastepnego dnia otrzymuje mail z banku stwierdzajacy brak wplywu. Jest to Pani kierownik placowki, ktora zna mnie osobiscie i szanuje jako klienta. Tresc tego maila wysylam do firmy informujac, ze nie mam ani wplywu ani obiecangego dokumentu meldunkowego a mial byc tego samego dnia. Bez tego dokumentu nie moge ani kupic samochodu ani go zarejestrowac. Pomyslalem, zachowam sie honorow i zostane, ale jednak skieruje sprawe wynagrodzenia do znajomego prawnika z ktorym uczylem sie kiedys w Wielkiej Brytanii w szkole sredniej. I podczas rozmowy doradzil mi, abym z takim pracodawca jednak nie wiazal nadzieii i doradzil, abym zakonczyl stosunek pracy. Udalem sie do firmy, poinformowalem o swojej rezygnacji, podczas okresu probnego moge zrezygnowac z dnia na dzien. Nagle zaproponowano mi wyplate wynagordzenia gotowka. Odpowiedzialem, ze nie jestem tym zainteresowany. Nie wierze w slowa tylko w fakty, a one wygladaja zle.
Samo prace z rezydentami oceniam pozytywnie, dobrze pracowalo mi sie z zespolem. Natomiast, zarzadzanie zasobami osobowymi, komunikacja przelozonych z podwladnymi wymaga definitywnie udoskonalenia. Kazdy, szanujacy sie fachowiec w tej branzy z wieloletnim dorobkiem i duzym doswiadczeniem nie pozwoli sobie na ignorancje. Ostatecznie srodki trafily na moj rachunek. Pozno, bo kiedy juz musialem uruchomic wszystkie procedury. Pozostaje, niesmak po tej wspolpracy i zal opuszczenia fajnego zespolu wspolpracownikow.