Odradzam każdemu, kto będzie chciał pracować u tego przewoźnika, a wcześniej nie miał styczności z pracą jako kurier.
Ja właśnie takiej styczności nigdy nie miałem, dlatego zostałem poinformowany, że od poniedziałku do czwartku będę jeździł z kimś, a ewentualnie w piątek dostanę część rejonu i pojadę sam. Niestety mimo zapewnień wyglądało to zupełnie inaczej i już we wtorek rano zostałem puszczony sam. Nie pokazano mi nawet, co mam zrobić z paczkami po powrocie z rejonu na sortownię.
W środę, ze względu na obowiązkowe szkolenie do zrobienia, wyjechałem na rejon dopiero po godzinie 11. Zaznaczam, że był to mój drugi dzień samodzielnie, a niektóre odbiory miałem zaplanowane już na godzinę 14–15, co dla osoby pracującej trzeci dzień i nieznającej rejonu było bardzo trudne. Pracę skończyłem po 20:00, a od magazyniera usłyszałem, że jeśli chodzi o szkolenie nowych osób, to (usunięte przez administratora) jest ostatnią osobą, która powinna się tym zajmować.
W związku z tym wszystkim zdecydowałem, że w czwartek nie przyjdę. O wszystkim oczywiście poinformowałem w wiadomości. Zostałem jednak poproszony, czy nie dałbym rady przyjść w piątek, bo ktoś się zwolnił, komuś innemu ktoś zmarł itd. Uznałem, że dam jeszcze radę i przyszedłem.
W kolejnym tygodniu pracowałem jeszcze w środę, gdzie na rejon wyjechałem dopiero około 11:30, ponieważ tylne drzwi w aucie się zepsuły, a boczne miały rozebraną klamkę i nie dało się ich otworzyć. Ponownie skończyłem pracę około 20:00 i wtedy uznałem, że to po prostu nie jest praca dla mnie.
W międzyczasie dostałem umowę. Była to umowa zlecenie na najniższą krajową, którą otrzymałem (usunięte przez administratora) Kiedy później zapytałem (usunięte przez administratora)co mi daje umowa (usunięte przez administratora)odpowiedział, że mogę iść do lekarza, a umowa (usunięte przez administratora) bo księgowa jest gdzie indziej i nie ma jej codziennie.
Ponieważ wynagrodzenie za pracę było wypłacane w dwóch terminach, pierwszą część dostałem normalnie, ale o drugą musiałem się dopominać. Następnego dnia po otrzymaniu wszystkich należności dostałem telefon od(usunięte przez administratora) z pytaniem, czy dostałem pieniądze i czy nie chciałbym wrócić, bo jest teraz chłopak, który może mnie przeszkolić. Uznałem, że mogę jeszcze spróbować.
Faktycznie zostałem przeszkolony i przez 3 dni jeździłem z innym kurierem. Po tych 3 dniach pojechałem już sam. Niestety brak stałych godzin kończenia pracy oraz pracujące soboty co dwa tygodnie były czymś, czego aktualnie nie mogłem zaakceptować, dlatego zdecydowałem się zrezygnować. O rezygnacji oczywiście poinformowałem.
Kiedy zadzwoniłem zapytać, jak będzie wyglądała kwestia wypłaty, usłyszałem, że „jak będzie, to będzie” i że pieniądze dostanę, jak „dojdzie do ładu i składu z księgową”. Dowiedziałem się również, że w dniu, w którym po wcześniejszej informacji nie przyszedłem do pracy, miała na mnie czekać umowa do podpisania.
Aktualnie powinienem otrzymać 1500 zł za przepracowane dni. Kontaktowałem się z (usunięte przez administratora)w tej sprawie. W poniedziałek odpisał. W środę zadzwoniłem zapytać, jak mogę odebrać pieniądze. Powiedział, że wraca następnego dnia (czyli w czwartek) i zrobi mi BLIKa. Niestety mamy już sobotę. Od środy próbuję kontaktować się na wszelkie możliwe sposoby, ale (usunięte przez administratora)ani nie odbiera telefonu, ani nie odpisuje.
Nie mówimy tutaj o ogromnej kwocie, ale uważam, że warto walczyć z takimi nieuczciwymi pracodawcami. Każdemu, kto zastanawia się nad pracą w tym miejscu, zdecydowanie ją odradzam.