Witam. Ku przestrodze. Jestem byłym pracownikiem firmy Marketm"Lewiatan" w Blachowni koło Częstochowy. Odradzam pracę w tym zakładzie. Kierownik sklepu nie potrafi zarządzać zespołem pracowników. Pracownicy którzy się obijają i plotkują z kierownikiem o innych pracownikach są przez niego lepiej traktowani a ci którzy przychodzą i sumiennie pracują i nie zajmują się pierdołami są w firmie nie mile widziani. . Kilku pracowników zostało zmuszonych przez zachowanie innych pracowników i kierownika do podjęcia decyzji o odejściu z Firmy. Przykład: Pracownica firmy zajmująca się warzywami na sklepie ( nazwijmy ją pracownicą A) parę razy poprosiła inną pracownicę ( nazwijmy ją B)by kiedy jej nie ma w pracy starała się wykładać warzywa najpierw z chłodni a potem ze świeżej dostawy bo w przeciwnym razie te warzywa z chłodni zgniją i będę straty. Każdy kto pracuje w spożywce zna regułę PIERWSZE PRZYSZŁO PIERWSZE WYSZŁO. Niestety Pani B chyba nie rozumie tej zasady bo zaczęła krzyczeć przy klientach na sklepie na Panią A, że cytuję: przypierdalasz się o wszystko, tyle miesięcy było dobrze a teraz jest źle... Koniec cytatu. Po tej scenie Pani A poszła do Kierownika by zwrócić uwagę, że Pani B nie powinna na nią krzyczeć przy klientach zwłaszcza, że przecież A tylko poprosiła B o wykładanie towaru w sposób oczywisty dla osób które mają jakieś mgliste pojęcie o tym jak powinno się wykładać towar na sklepie spożywczym. A kierownik co zrobił? Oczywiście porozmawiał z PaniąB po czym parę dni później zwołał "zebranie" które miało dotyczyć zachowania i tu Uwaga! nie Pani B tylko Pani A.!!! Na zebranie zostały zaproszone 4 pracownice które miały zastrzeżenie do Pani A i dwóch pracowników którzy z zastrzeżeniami się nie zgadzali. Ale i to jest istotne - osoba której to zebranie miało dotyczyć czyli Pani A, nie została o tym "zebraniu " poinformowana i nie mogła w związku z tym uczestniczyć w spotkaniu ani bronić się przed zarzutami wobec własnej osoby. A zarzuty były takie: że nie rozmawia z dziewczynami na sklepie, przychodzi do pracy i idzie najpierw na warzywa, potem na nabiał a potem wykłada towar z magazynu na sklepie a z koleżankami z pracy nie plotkuje w alejkach, no i oczywiście Pani B stwierdziła, że Pani A ciągle o coś się czepia, itp zarzuty... Nic o tym, że źle pracuje albo, że nic nie robi, że nie wykonuje poleceń przełożonych ( bo to byłoby kłamstwo). Kiedy Pani A dowiaduje się o pseudo zebraniu i o tym co zostało tam powiedziane postanawia złożyć wypowiedzenie i poszukać innej pracy skoro w tym zakładzie sumienna praca jest problemem. Na drugi dzień przychodzi do pracy z wypowiedzeniem i zamierza pracować przez cały kolejny miesiąc zgodnie z przepisem o zachowaniu okresu wypowiedzenia. Kierownik zaczepia męża Pani A który również pracuje w tej firmie i zarzuca Pani A, ze składając wypowiedzenie robi mu (czyli kierownikowi ) nazłość. Wówczas mąż Pani A powiedział, że to nie jest robienie nazłość tylko Pani A chce odejść dla świętego spokoju żeby pozostali pracownicy czyli te 4 panie z zebrania się uspokoiły i żeby mąż Pani A oraz kierownik mogli dalej razem współpracować. Na to kierownik zapytał czy mąż Pani A uważa, że źle postąpił robiąc to zebranie. Mąż pracownicy powiedział, że źle zrobił. Bo skoro dziewczyny miały problem z Panią A to najpierw powinien ją wezwać do biura i zwrócić uwagę, jeśli faktycznie coś źle robiła, a gdyby to nie poskutkowało to dopiero zrobić zebranie ale wówczas Pani A też powinna być na tym zebraniu by móc się bronić przed zarzutami - na tym polega zwoływanie zebrania. A kierownik prze pół roku pracy Pani A ani razu nie miał zastrzeżeń do jej pracy. Wówczas po tej odpowiedzi męża Pani A kierownik stwierdził, ze jak mu się nie podoba traktowanie przez niego pracowników to na biurku jest drukarka i papier i niech też pisze wypowiedzenie..... I w ten sposób w jednym dniu firma straciła dwoje pracowników. Ale to jeszcze nic... Tych dwoje pracowników otrzymało pracę w innej firmie. I zaczęły się dziwne telefony z firmy Marketm do nowych pracodawców oczerniające tych dwoje pracowników. Na szczęście nowi pracodawcy docenili pracę nowych pracowników i sami ocenili, że informacje z poprzedniego zakładu pracy to kłamstwa mające na celu oczernienia dwoje dobrych pracowników. Jakby tego mało było Właściciel Firmy również kłamie o okolicznościach odejścia tych dwojga pracowników. Kolejna osoba odchodzi z Firmy z podobnych powodów co Ci dwoje. Kiedy dziewczyna przyniosła wypowiedzenie to kierownik powiedział, że nawet dobrze bo ponoć dokuczała koleżankom... Ciekawe czym...? Chyba tym, że ona pracowała a koleżanki się opieprzały..... Wnioski - to nie jest zakład pracy dla normalnych ludzi. Normalni pracownicy są tu piętnowani a (usunięte przez administratora) się są szanowni przez kierownika. Kierownik nie ma za grosz szacunku do pracowników. Jak tylko ktoś ma inne zdanie niż kierownik (nawet jeśli kierownik nie ma racji) to słyszy: Tu jest drukarka i papier, jak się nie podoba to pisz wypowiedzenie....