Pracowałem jakis czas na umowie zlecenie u Pana Janusza, specjalnie pominę gdzie dokładnie. No cóż, Pan Janusz obiecuje swoim pracownikom na początku cuda na kiju, a jak przychodzi co do wypłaty to jest po prostu nie terminowy i zalega z wypłacaniem pieniędzy. Trzeba się upominać o swój zarobek. Później po wyjaśnianiu i każdorazowym zwalaniu winy na kogoś innego łaskawie wypłaca pieniądze po czym dorzuca „gratis” byle tylko pracownikom zamknac usta. Kulturę tego Pana względem zwykłego pracownika tez warto opisać, ja rozumiem ze z szarakami się u niego nie gada, ale dopowiedzenie na zwykle „dzień dobry” to już kwestia dobrego wychowania