Tak, jak poprzednik opisał, tak sytuacja wygląda nadal tak samo lub nawet gorzej.
Firma umiera, właściciel nie ma pieniędzy na jej prowadzenie, przez co likwiduje miejsca pracy.
Właściciel nie ma pojęcia w zakresie kodeksu pracy, swoich obowiązków czy spraw kadrowych, przecież wszystko załatwi pani Grażynka z biura rachunkowego.
Marketing, reklama, wyniesienie biznesu na wyższy poziom również są dla właściciela nieznane.
Zerowe zainteresowanie w "życie" swojej firmy, jako pracownik za śmieszną kasę masz robić dosłownie wszystko, od kupowania papieru wc, przez serwis, obsługę tel., obsługę klientów, wynoszenie śmieci, mycie kibla, bo inaczej utoniesz w (usunięte przez administratora).
(usunięte przez administratora)
Unikać. Dopiero po opuszczeniu tego miejsca okazuje się, że są w okolicy firmy o normalnych zasadach działania i człowiek zdaje sobie sprawę ile życia i nerwów bez sensu utracił.