Pajtoniarz18.03.2026 21:35
Kandydat
„Słuchajcie, muszę to napisać, bo to, co Mateusz Gruszczyński (linuxiarz.pl) wyprawia z serwerami, powinno być ścigane z urzędu za czarną magię.
Zaczęło się od tego, że mój klaster Proxmoxa wyglądał jak cyfrowy odpowiednik płonącego śmietnika. Logi sypały kernel panic częściej niż ja sypię cukier do kawy, a I/O wait był tak wysoki, że pakiety danych wychodziły na papierosa przed każdym zapisem na dysk. Myślałem, że jedynym ratunkiem jest poświęcenie dziewiczej kości RAM i modlitwa do Linusa Torvaldsa.
I wtedy wszedł on – cały na bashu.
Mateusz nie tylko wyprostował mi sieć, którą wcześniej konfigurował chyba jakiś szalony pająk na LSD, ale sprawił, że mój Proxmox Backup Server zaczął deduplikować dane tak agresywnie, że teraz cała infrastruktura firmy zajmuje mniej miejsca niż zdjęcie mojego obiadu na Instagramie.
Techniczne detale współpracy:
Kofeina zamiast kernela: Podejrzewam, że Mateusz nie pije kawy – on po prostu używa jej jako chłodziwa do swojego wewnętrznego procesora, żeby móc debugować kod w czasie rzeczywistym. Widziałem, jak przy trzecim espresso znalazł błąd w konfiguracji ZFS, o którym nie wiedzieli nawet twórcy systemu. Mruknął tylko pod nosem: 'Ech, znowu ktoś ustawił ashift na 9... amatorzy', klepnął coś w terminalu (prawdopodobnie napisał nowy kernel w locie) i nagle wszystko zaczęło śmigać z prędkością nadświetlną.
Alergia na Windowsa: Zauważyłem, że Mateusz dostaje wysypki, gdy tylko w promieniu kilometra ktoś wspomni o Update & Restart. Raz przypadkiem otworzyłem przy nim PowerShell, to serwer obok sam się wyłączył ze strachu, a Mateusz musiał przemyć oczy sterylnym roztworem Debiana Stable. To profesjonalista – on nie naprawia Windowsów, on je po prostu konwertuje na kontenery LXC, żeby wiedziały, gdzie ich miejsce w szeregu.
Uptime: Tak wysoki, że moje serwery zapomniały, jak się restartuje. Ostatnio jeden z nich zapytał mnie w terminalu, co to jest 'Bios', bo tak dawno go nie widział.
Podsumowując:
Jeśli Twój serwer płacze, a Proxmox rzuca czerwonymi ikonkami jak wściekły – dzwoń do Gruszczyńskiego. Gość wygania błędy z dmesg samym spojrzeniem. Tylko nie proś go o zainstalowanie drukarki na Windowsie, bo Cię zablokuje na firewallu do trzeciego pokolenia.
11/10 – Quorum zawsze osiągnięte, kawa zawsze wypita, Windows zawsze zaorany!”