Po przepracowaniu ponad 3 lat w tym zakładzie pracy mogę powiedzieć jakie warunki tam panują. I jest to jakiś nieśmieszny żart.
Umowa była ale naciągana do tego urlop? Oczywiście! Masz 2 tygodnie urlopu i NIE można wziąć go razem, bo kto będzie pracować? Na liście obecności wpisz 5 tygodni urlopu żeby szefowa nie musiała ci za dużo zapłacić bo "za często jesteś w pracy ' Do tego przyjdź do pracy w niedziele bo klientki chcą a szefowa posiedzi sobie w domu, a no i oczywiście charytatywnie za darmo. Chcesz wolny weekend? Majówkę?
Śmieszne, a kto przyjdzie do pracy ? Na pewno nie szefowa. Załatwianie jej prywatnych rzeczy w moim prywatnym czasie. Odbieranie paczek ciuchów butów. Szkolenia ? Oczywiście w niedzielę i cyk dwa tygodnie bez przerwy w pracy ponieważ jeden dzień wolny to niedziela! Wolne za sobotę pracująca ? Nigdy. Broń boże L4 bo nie masz prawa być chory, przecież jesteś maszyna do zarabiania pieniędzy.
Szefowa za każdym razem miała problem jeśli dało jej się L4, do tego była sytuacja w której musiałam przyjść do pracy będąc na L4.
Jeśli chodzi o wypłatę to zależy jak jej się widziało. Nie ma klientów? Ok. -300 bo był słaby miesiąc. A tu -200 bo tak tu -500 bo wzięłaś urlop! Chore!!!
Do dziś wiem, że obgaduje mnie z klientami, ponieważ dałam jej L4 no i jak ja mogłam zostawić biedną szefowa sama. A normalnie? Kasę z wypłaty ucinać może to pracownika nie ma i tyle.