Komentarz związany z przyjmowaniem królików w przychodzi.
Mam nadzieje, że moja opinia odwiedzie państwa od decyzji udania się do kliniki Pokrzywek ze swoim uszakiem, zanim będzie za późno.
Lekarz weterynarii to osoba która jest uznawana za najbardziej kompetentną w zakresie opieki i zdrowia wszystkich zwierząt. Niestety nie w tym przypadku. Oczywiście są weterynarze, którzy specjalizują się w danych gatunkach zwierząt, w większym bądź mniejszym stopniu, aczkolwiek posiadana wiedza o wszystkich zwierzętach (przynajmniej tych nieegzotycznych) powinna być conajmniej na poziomie średnim, są przecież specjalistami w swojej dziedzinie.
Przyjechałam do kliniki z królikiem, który nie chciał jeść i pić oraz się nie załatwiał od 2 dni. Jedynie co wykonano to badania krwi (które według Pani Agnieszki wyszły świetne), podano serie zastrzyków oraz kroplówkę, nic więcej. Kazano czekać do drugiego dnia czy zwierze zacznie jeść- nie jadło. Przyjechałam znowu, Pani Agnieszka w dalszym ciągu nie była w stanie nic stwierdzić, wysłano mnie "gdzieś indziej". Udałam się do gabinetu weterynaryjnego na Franciszkańskiej. Weterynarz nie dość, że przyjął mnie praktycznie w momencie zamknięcia gabinetu, to po wysłuchaniu objawów w pierwszej kolejności wykonał RTG jamy brzusznej oraz podał leki przeciwbólowe. Podczas badania wszystko tłumaczył, wyjaśnił jak czytać RTG i wystawił natychmiastową diagnozę. Królik miał kamienie w pęcherzu moczowym oraz podniesioną glukozę, co świadczyło o tym, że zwierzę cierpi. Niestety pech chciał, że na drugi dzień było Święto Narodowe, a po nim niedziela. Umówiono mnie na operacje pupila na poniedziałek oraz wypisano antybiotyk. Aktualnie jestem w sytuacji, że nie wiem czy mój króliczek przeżyje czekając w domu na dzień zabiegu.
Uważam, że gdyby Doktor Agnieszka na pierwszej wizycie zrobiła RTG, zwierzę zostałoby szybciej zdiagnozowane i już byłoby po zabiegu, a nie umierało w bólu w domu. Tym samym stwierdzam, że weterynarze w tej klinice są niekompetentni, a w sytuacjach nagłej potrzeby podają tylko leki przeciwbólowe i odsyłają do domu mówiąc aby obserwować zwierzę.
Naprawdę, nie rozumiem skąd tyle dobrych opinii w internecie. Nie jeden raz słyszałam o podobnych sytuacjach do mojej, aczkolwiek było to kilka lat temu, myślałam że to może błędy początkujących i warto dać szansę. Niestety nie.
Update: Leoś odszedł dzisiaj rano