Dzis miałam zajęcia z Rita. Przelew 2 dni przed lekcją, 130 zł, blikiem: w tytule: zwrot. Zapaliła mi sie czerwona lampka, ale pomyślałam, ze moze sobie dorabia i nie chce ściągać na siebie skarbówki. No niech będzie. Jej opis przypadł mi do gustu, zaryzykuję. Przed zajęciami ściągnęłam aplikację, godzina wybiła, nauczyciela w aplikacji nie widzę, tylko siebie jako uczestnika. Dzwonię do niej na messenger, ze zaczęły sie zajęcia i czekam kilka minut a ona na to, że sie nie przywitałam i się nie odzywam w aplikacji, wiec ona siedzi cicho. Aplikacja jest dla mnie nowa, nie wiem jak działa, nie wiem kiedy nauczyciel widzi pojawienie sie ucznia, ale jak widzi to powinien sie odezwać. Nie korzystam z kamery przy połączeniach i tutaj zaczęła sie jazda, dostałam wykład na temat potrzeby używania kamery na zajęciach, grzecznie wytłumaczyłam, ze sama udzielając lekcji bez problemu zgadzałam sie na to, zeby moi uczniowie byli bez kamery i jesli pani Ricie przeszkadza to rowniez moze wyłączyć obraz. Umówiłam sie wszak na konwersacje. I tu już otrzymałam kolejny monolog o przełamywaniu lodów poprzez wzajemne patrzenie na siebie i dowiadywanie sie o sobie poprzez mowę ciała. Poprosiłam, zeby przestała i żebyśmy przeszły do lekcji, bo na to sie umowiłyśmy i za to zapłaciłam. Pani bardzo sie oburzyła i zaczęła opowiadać o tym, ze w swoim 20letnim doświadczeniu nikt nigdy jej tak nie potraktował i nie odmówił włączenia kamery. Monolog trwał, przerwałam ponownie, ze tracę czas i pieniadze, w ogłoszeniu jasno zaznaczyłam, ze jestem introwertykiem, a kamera nie ma tu nic do rzeczy. Na to pani, ze nie napisałam, ze nie bede miec włączonej kamery. Poprosiłam o przejście do lekcji albo zwrot pieniędzy. Pani kontynuowała edukowanie mnie o znaczeniu obrazu w czasie jej lekcji, nawet demonstracyjnie wylaczyla swoją kamerę mowiąc: i co siedzimy teraz jak te dwa duchy (ton glosu byl daleki od zartu). Ponowilam komunikat: albo lekcja albo zwrot pieniędzy. 90% z tych kilku minut to był monolog Pani Rity. Oburzona powiedziała mi, ze ona rezerwuje swój czas i co ja sobie wyobrażam. Na co ja, ze traktuje mnie jak pięciolatkę, bo tak ta rozmowa wyglądała. I pani Rita sie rozłączyła. Zadzwoniłam na messenger, nie odebrała. Poczekałam jeszcze w aplikacji - nie połączyła się. Zwrotu pieniędzy oczywiscie nie ma, faktury też nie.Po tej rozmowie czuję sie fatalnie, zostałam oszukana.