Jak chcecie stracić pieniądze na tak właściwie niewiadomo co to gorąco polecam. Przy wynajmowaniu Pani Magdalena była bez zastrzeżeń, miła rozmowa, wszystko ustalone. Pierwszy problem pojawił się przy podpisywaniu umowy - w lokalu nie było suszarki na pranie oraz znajdowała się miska na popcorn, na co zwróciłem uwagę, ale najwyraźniej moje słowa poszły w eter. W umowie wspomnienie o tym, że przez opóźnienia z opłatami MOŻNA nałożyć dodatkowe opłaty - słowo klucz to "można", bo Pani Zajda poinformowała nas na samym starcie, że jeżeli będziemy jej zgłaszać to, że czynsz opłacimy trochę później, nie będziemy mieć z tego powodu żadnych konsekwencji (co nagle zmieniło się podczas zdawania mieszkania).
Sam proces zdawania mieszkania? Tragedia. Rozumiem, że dla agencji, my byliśmy łatwym celem - młodzi ludzie, dopiero co po maturach, nie znający życia chcieli jak najszybciej wyrwać się z domu rodzinnego z różnych przyczyn. Od samego progu strzelanie min, podnoszenie głosu, krzyki, przekleństwa i brak możliwości odezwania się i próby jakiejkolwiek negocjacji lub normalnej, zwykłej rozmowy. Naprawdę tak zachowują się "profesjonaliści"? Niesamowite, teraz będę o tym wiedział.
Zostaliśmy potraktowani tak, jakby co najmniej brakowało jednej ściany, panele były porozrywane a wiszące szafki były na ulicy - "przecież to jest (usunięte przez administratora) Pani Magda wykrzyczała i strzeliła kolejną, zdegustowaną minę po czym poszła dalej.
Nie mówię, że jesteśmy bez winy - probowaliśmy odmalować ściany, co dosyć marnie nam poszło, do czego sie przyznaliśmy od razu, bo wiedzieliśmy, że nam to nie wyszło. Do tego doszedł fakt niedokładnie posprzątanego mieszkania (np. nieumyte szyby, lodówka), do czego również się przyznaliśmy - no bo nie było czego ukrywać, jesteśmy dorośli, chcieliśmy o tym normalnie pogadać, ale jak widać się nie dało.
Przy JAKIEJKOLWIEK próbie wyjaśnienia, naprostowania sytuacji, słyszeliśmy pasywno-agresywne teksty. "Mhm, tak, oczywiście, jak najbardziej, tak tak, na to było czas, ale na inne rzeczy już nie, ojej, mhm, tak tak, ja nie wiem czy ta kaucja poniesie koszty naprawy" (kaucja 4k), i na tym kończyła się próba rozmowy. No to (usunięte przez administratora) niezła profesjonalistka z agencji nieruchomości XD
Po wielu krzykach w naszą stronę i naszym milczeniu (bo w grę wchodziły nasze pieniądze, więc z obawy, (usunięte przez administratora) i zwykłego zastraszania nas staliśmy cicho) przyszedł czas na spisanie protokołu, lista z rzeczami typu zaplamiony stół, co można byłoby odhaczyć, po przetarciu go mokra szmatką, no ale okej.
Na drugi dzień od razu napisaliśmy maila, z prośbą o przesłanie nam faktur, za wszystko, na co poszły pieniądze ZGODNIE z protokołem. Odzewu zero, dopiero teraz, po miesiącu, otrzymaliśmy maila z rozpisanymi cenami. A skąd wzięła się tam usługa, za 800zł, o której nie było wcześniej mowa? Ceny oczywiście wyjęte z kosmosu, no ale wiadomo, agencja, oni chcą wyrwać jak najwięcej hajsu, nie powinno mnie to dziwić. A, no i faktur brak.
Jeżeli chcecie poczuć się zgnojeni, chcecie zostać ojebani na hajs bo szyby były myte płynem z kawałkami złota to gorąco polecam!