Praca w wersji akordowej ślicznie nazwana celem,na starym zniszczonym sprzęcie,który nie jest dopuszczany do co miesięcznych napraw serwisowych .Nakazy tam narzucane dotyczą tylko pracowników w niebieskich uniformach ,tych w białych koszulkach nie obowiązują
i często posuwają się do mobbingu i terroru psychicznego ,W czarnych koszulkach są jeszcze gorsi . Pracownicy co telefonem nagrywają 4 minutowy czas produkcji,nie biorą pod uwagę żadnych odstępstw od produkcji,a pracuje się 7,40. Trzeba uzbroić się w pampersa i stać przy stanowisku i usilnie wykonywać wygórowane cele,a sami siedzą na platformach z najnowszymi grami w myśl zasady co wolno......Zasady Bhp nie istnieją po za pięknymi plakatami na ścianie nie imających się do rzeczywistości.Każdy tam z wyższych stanowisk ma wywalone na swoją pracę a odbija się to na tym malutkim co chcąc zarobić ta śmieszna prowizje musi wszystko znosić bez dyskusji jak polski biały murzyn. Osobną sprawą jest fakt iż przy tak dużej ilości osób tam pracująch miejscowych i z zagranicy żadne środki odkażające w toaletach nie są stosowane, takiego syfu nigdzie nie widziałem sprawa nadaję się do sanepiddu bo wyhodują tam własnego wirusa.Utopią jest fakt ,że fabryka wygląda z zewnątrz na prężnie działająca firmę ,trzeba tam się zatrudnić by doświadczyć tych wszystkich absurdów za najniższa krajową....Co do Ukrainy ściągają ich na potęgę za śmieszne stawki ,stoją po 12 godzin bez żadnego przygotowania do pracy.Podobne jak Nas polaków stawiają lub przerzucają ze stanowiska na stanowisko bez żadnego szkolenia albo co gorsza 5 min.pogadanki i albo załapiesz albo nie,lub szkolenie prze pracownika przez zmianę .Później stawiają cię na stanowisku pracy i albo robisz z błędami albo nie.Bo jak zrobisz z błędem to zaczyna się afera i krzyki ,a ja się pytam gdzie są wtedy ci trenerzy i ich zasady w szkoleniu.Mają za to płacone a bardzo często spychologia jest na pracowniku....Chore tam jest wszystko jeden wielki burdel,i albo przetrwasz albo nie i nie choruj bo tez cie za to zwolnia.....