BK29.07.2025 10:02
Inne
Przyjechali do mnie montować oczyszczalnie jako podwykonawca. Na początku wstępne ustalenia, wszystko się zgadza, możemy robić.
Zaczęło się niewinnie. Na początku zacząłem zadawać pytania, czy to co robią jest zgodne ze sztuką budowlaną. Pokazywałem, że w rozpisce, którą dostałem od producenta oczyszczalni (firmy, która im zlecała tą pracę), niektóre rzeczy są opisane inaczej niż to robią. Np. to, że rura którą dolatują do oczyszczalni ścieki ma mieć nachylenie 3-7 stopni. Samą końcówkę zamontowali z nachyleniem około 30 stopni. Tak samo z rurą, którą wcześniej zamontowałem. Kopiąc i rzucając wokół gruz całą ją obili. Żeby uniknąć przyszłych problemów nie wiedząc, czy nie jest pęknięta, powiedziałem żeby odcieli pół metra i dołożyli z nowej rury (rurę i tak miałem, kwestia 5 minut pracy więcej). Już wtedy wielce się obruszyli, szczególnie 'szef-koparkowy', pan Robert.
Później było tylko gorzej. Na wszelkie pytania, które zadawałem mówili, żeby kontaktować się z firmą, która to zlecała. Pretensje o wszystko. Nawet o to, że oni muszą ładować kamień, który później szedł do studni chłonnej, no oni muszą to ładować i wozić. Co tam, że na rozpisce było podane, że materiał ma zostać wcześniej przywieziony.
Po wcześniejszych pracach miałem 2-3 kubiki gruzu na ogrodzie. Robiąc wykopy nie dość, że zasypali ziemią cały ten gruz (a mieli miejsce, żeby ziemie dawać w inne miejsce), to po zakończeniu prac nie raczyli rozplantować tej ziemi twierdząc, że jak jest jej za dużo, to nie muszą tego robić - bo tak jest w umowie. Po przyniesieniu umowy koparkowy Robert nie był w stanie pokazać miejsca w umowie gdzie to jest napisane i rzucił tylko, że mogłem mówić o tym wcześniej. Co tam, że powiedziałem o tym zaraz po tym jak zobaczyłem, że nie mają zamiaru tego robić, czyli minutę po wyjechaniu koparką z działki. Według niego było już za późno.
Zniszczyli trawnik w kilku miejscach, z dala od wykopu. Zostawili hałdę ziemi wymieszanego z gruzem. Pracownicy średnio inteligentni, panoszą się bo piwnicach i pomieszczeniach gospodarczych bez pytania. Niby szukając prądu, gdzie jasno na początku powiedziałem gdzie jest gniazdko.
Ziemię oczywiście udało się rozplantować ręcznie i miejsca było wystarczająco.
'Szef-koparkowy' pan Robert ma wrażenie, że jeśli opanował jazdę koparką to jest pępkiem świata. Trzeba mu dziękować, że przyjechał do klienta na zlecenie z innej firmy. Trzeba go za to klepać po ramieniu aż zacznie go boleć i dziękować za ten przyjazd, żeby czuł się usatysfakcjonowany.
Nie polecam tych 'ekspertów'. Bardzo słabe wykonanie wykonanie zlecenia. nie wspominając już o podejściu do klienta.