W skrócie? Nie polecam, a wręcz odradzam.
Od czego by tu zacząć? Od obmacywania aktorek przez szefa, spania z robakami, pracy za pół darmo, mobbingu, donosicielstwa w zespole, czy fatalnych warunków pracy i prób oraz amatorszczyzny? Hmmm ;)
Firma zatrudnia kogo popadnie. Cieszą się jak trafi się ktoś po szkole, z doświadczeniem, ale nie jest to wymóg. Może będziecie grać z kimś, kto nie wie co to kulisa i "łapanie światła". Przychodzą tacy artyści, traci się na nich czas na próbach, a potem są wywalani.... chociaż... nie zawsze. Czasem zostają i męcz się z nimi.
Jedziesz w trasę, a tam niespodzianka... W umowie masz granie spektakli, ale okazuje się, że masz jeszcze nosić sprzęt (ciężki), rozstawiać scenografię, przygotować rekwizyty i kostiumy. Nie masz tego w umowie, ale MASZ to robić.
No ale hotel jeszcze trzeba zaliczyć wcześniej. Czasem jest ok. Firma ma limity na nocleg za osobę, więc załatwiają co się da, byle taniej. I czasem jak sardynki, łóżko w łóżko śpi trzech facetów, a czasem dziewczyny muszą z chłopakami, nawet jak się jeszcze nie znają za dobrze, albo nie za bardzo lubią. Czasem są też takie noclegi, że nawet kierowca chce zmieniać hotel. Ale nie zawsze się da. Najfajniej śpi się w zimie na agroturystyce ;)
Wracając do spektakli. Najważniejsze i w zasadzie jedyne co się liczy, to żeby SPEKTAKL SIĘ ODBYŁ. I nie ważne kto gra, jak gra, czy ma dykcję, czy scena ma odpowiednie wymiary, czy może pół scenografii się zmieści, czy w ogóle scena jest i czy bezpiecznie się po niej poruszać, często w masce ograniczającej widoczność. Grywało się na scenach urągających godności ludzkiej, a przede wszystkim pracowniczej. BHP? Że co proszę? Umowa o dzieło, tudzież zlecenie. Wszelkie ubezpieczenia na własny rachunek. Przecież wiadomo. Spektakl ma się odbyć, pieniążki się mają zgadzać, koniec dyskusji.
A to tylko kwestie "techniczne"... jeszcze dochodzi czynnik ludzki i tu się robi dopiero ciekawie.
Wiele lat pracowałem w tej firmie (tak, to ja, wiem, że wiecie). Napatrzyłem się i tak to moja wina, że tyle lat w tym byłem. Może naiwny/ślepy/leniwy/wygodny etc byłem? (niepotrzebne skreślić) Może, ale nie o tym ten post.
Czy łapanie przez szefa za piersi młodych aktorek jest ok? A może za inne części ciała? Czy bielizna jest odpowiednim prezentem powitalnym? Czy butelka wina w trakcie próby to dużo czy mało? No ale to szef, może więcej nie?
A wyzywanie od (usunięte przez administratora) krzyki i agresja są ok? Zwłaszcza jeśli robi to osoba, która nie jest pracodawcą, ale ma specjalny parasol ochronny. Chyba nie wszyscy lubią pracować w atmosferze strachu, ale może się mylę.
Podsumowując (a jeszcze mógłbym wiele dodać), nie idźcie tam pracować. Szacunek dostaniecie tylko w teorii, pod warunkiem, że potakujecie na wszystko.