Rozmowa, spotkanie u innego klienta - by zobaczyć efekty - wszystko cudnie... Potem wpłata kasy (z góry) - i zaczynają się problemy... Czas leci... Kamień inny niż w umowie. Wykonawca niezależny od firmy... Zostajemy sami na placu boju z wykonawcą - bo to z nim się rozliczamy, za ułożenie. Brakuje kamienia, klejenie odpadami... Na koniec fugi wypadają po trzech latach... Cwaniaczki, których los kiedyś i tak rozliczy...