Pracowałem kilkanaście miesięcy w tej firmie. O ile na początku nie było jakoś najgorzej, o tyle z miesiąca na miesiąc atmosfera między kierowcami, jak również na linii kierowca-zarząd firmy diametralnie się pogarszała. Od początku pracy tamże nie miałem właściwie swojej linii, jeździłem więc na każdej trasie, a po kilku miesiącach i wyrobieniu karty kierowcy również na trasie do Krakowa. Trudno w skrócie opisać to co się tam wyrabia, bo jak jednoznacznie stwierdziło wielu byłych już pracowników na ten temat można by napisać przynajmniej jedną książkę. Postaram się jednak streścić w kilku zdaniach to co się tam dzieje. I tak: generalnie istnieją dwie firmy, z których firma "Bus Janiso" obsługuje kursy w rel. Bielsko- Kraków i lokalną linię Wadowice- Kaczyna. Na tej pierwszej trasie kierowcy wynagradzani są na podstawie, tzw. prowizji. Wygląda to tak, że Twoje dzienne wynagrodzenie nie jest zależne od ilości przepracowanych godzin, ale od utargu który przywieziesz. Jeżeli nie uda Ci się przez cały dzień służby zarobić 800 zł to Twoja dniówka wynosi 180 zł. Jeżeli osiągniesz ten limit to dostajesz 200 zł, a potem każde kolejne 100 zł w utargu to 25 zł dla Ciebie (czyli de facto 25%, przy czym stawka zmienia się co 100 zł, więc jeżeli w utargu jest np. 870 zł to teoretycznie w dalszym ciągu otrzymujesz 200 zł wynagrodzenia). Osiągnięcie tych limitów jest jednak bardzo trudne, bowiem praktycznie przed każdym kursem krakowskiego busa od poniedziałku do soboty jedzie bus "Janiso" (tej teoretycznie drugiej firmy). Te jeżdżą w krótszych relacjach, tj. Bielsko- Andrychów i Andrychów- Wadowice, ale sukcesywnie podbierają pasażerów tym busom jadącym do Krakowa, więc jeśli coś weźmiesz to albo będą to ludzie do Krakowa, czy Wadowic z Bielska, albo po prostu masz szczęście, bo tamten nie zdążył przed Tobą i stąd masz pasażerów. Z Wadowic chwilę przed Tobą jedzie bus konkurencyjnej firmy którego odjazd uzależniony jest od Twojego przyjazdu, co w praktyce wygląda tak, że jedzie 2-3 min.przed Tobą, więc też trudno o jakiegokolwiek pasażera. W drugiej firmie obowiązuje stawka godzinowa, przy czym dla każdego kierowcy jest inna - w zależności od tego jak się dogadasz z szefową. Ubezpieczenie i składki odprowadzane jak w wielu zakładach pracy od najniższej krajowej, mimo, że zarabia się więcej. Trzeba też się pilnować z wypłatą i najlepiej zapisywać sobie godziny oraz wynagrodzenie przy systemie prowizji, bo dziwnym cudem praktycznie przy każdej wypłacie wynagrodzenie się nie zgadza (na minus). Kasa raczej zawsze na czas, tj. do 5-go każdego miesiąca, chyba, że ktoś robi "na czarno" to bierze dniówki. Praca przynajmniej po kilkanaście godzin dziennie, jednak tylko dla wytrwałych (są zmiany np.po 13, a nawet i 16 godzin, co analogicznie w przypadku jazdy do Krakowa wyklucza przepisową jazdę jeśli chodzi o czas pracy kierowcy). Urlop tylko wtedy jak mają za dużo kierowców, nie wtedy kiedy kierowca potrzebuje coś załatwić itp. Wieczne braki kadrowe. Grafik z dnia na dzień. Zdarzało się, że danego dnia o godz. 18:00 nie wiedziałeś jeszcze co będziesz jeździł kolejnego, ani tym bardziej w jakich godzinach. Busy w średnim stanie. Do Krakowa raczej stosunkowo nowe samochody, mało awaryjne, jednak na krótkich liniach stare, wysłużone pojazdy, do tego bardzo często nie do końca sprawne technicznie. Rozkładu w zasadzie nie ma, więc można jeździć jak komu pasuje (nie dot. kursów do Krakowa). Kierowcy robią sobie przerwy wtedy kiedy im odpowiada i w zasadzie nikt nie ma nad tym kontroli, tak samo zresztą jak nad przestrzeganiem rozkładu jazdy czy trasy przejazdu. Chory system sprzedaży biletów miesięcznych - jakieś durne karteczki ważne niby do 12. dnia każdego miesiąca. Nagminnie zdarza się jednak, że po tym terminie nadal nie ma biletów, w efekcie czego nierzadko dochodzi do konfliktów na linii kierowca- pasażer. Pani "dyspozytorka" potrafi tak rozdzielać prace kierowców, że jednego dnia kończy się pracę o 23 po np. 18 godzinach "walki", a kolejnego dnia trzeba wstawać już o 4 do pracy. Dodam jeszcze, że w wielu przypadkach jeździ się "tam i z powrotem", bo rozkład jest skonstruowany tak, że kierowcy nie mają odpowiednich przerw, a duże natężenie ruchu na drogach tylko pogarsza sprawę. Przewoźnik - mimo, że w umowie nie ma o tym mowy stosuje kary dla kierowców, np. 200 zł za opóźnienie. Jeśli ktoś się sam stamtąd zwalnia to musi się liczyć z tym, że będzie poniżany i upokarzany przez właścicieli w środowisku innych kierowców, także z konkurencyjnych firm przewozowych. Ogólnie rzecz biorąc nie polecam pracy w tej firmie. O tym, że nie jest tam dobrze świadczy po pierwsze fakt, że co chwilę ktoś się stamtąd zwalnia, a po drugie fakt ciągłych braków kadrowych. Jeśli już ktoś chce iść tam pracować to tylko na swoich zasadach. Polityka stosowana wewnątrz firmy bardzo szybko może zniechęcić potencjalnego kierowcę do pracy tamże, chyba, że ktoś jest gotowy pracować za trzech kierowców (w sensie po 300-400 godzin miesięcznie) lub dorywczo.