Miałem nieprzyjemność tam być i czekać z 80 letnią mamą na wyniki kilka godzin. Mama źle się czuła z uciskiem w klatce piersiowej i słabo się jej robiło. Zadzwoniła po pogotowie a że mieszka sama a ja mam 2 godziny drogi do niej. Karetka przyjechała i jeździli z nią do nowej rudy a potem do kłodzka a ona siedziała na kozetce prawie godzinę w karetce. Potem w szpitalu w Kłodzku położyli ją na czas kroplówki i badań. Po dwóch godzinach jak kroplówka zeszła to powiedzieli je że ma czekać na wyniki ale nie na sali ale w tym zimnym wejściu do szpitala. Ja jak dojechalem to ona już tam siedziała na zimnym plastikowym krześle opatulona w ciuchach z torbą, słaba z bólem. Normalnie serce mi pękło jak ją zobaczyłem bo to ogólnie taka sytuacja pierwszy raz i mam nadzieję że ostatni się jej przydarzyła. Siedział tam no nie było innego miejsca spokojniejszego , cieplejszego do godnego przeczekania na wyniki, które nie wiadomo co przyniosą. Siedzieliśmy tam razem łącznie ponad 5 godzin. Po tym wszystkim mama się dodatkowo rozchorowała a mi samemu też nieźle du…a zmarzła. Jeżeli ludzie tam mają trafiać w celu ratowania zdrowia , życia to chyba raczej na odwrót. Raczej do szybkiego zejścia z tego świata. Wstyd żeby samotnej starszej pani nie dać ciepłego kąta na jakiejś ludzkiej poczekalni. W tych czasach żeby w szpitalu nie było takiego miejsca? Dramat i nie polecam. Omijajcie szerokim łukiem i lepiej jak jest możliwość to zostańcie w domu bo tam to raczej zdrowi nie wyjdziecie jeżeli reszta wygląda jak mój opis.