Na początku, pozornie firma sprawiała dobre, profesjonalne wrażenie. Im jednak dalej, tym gorzej, bo prawda wychodzi na jaw i po kilku miesiącach/tygodniach motywacja do pracy może wyglądać z goła inaczej. Przede wszystkim firma ma potężne problemy z organizacją pracy, komunikacją wewnętrzną, zarządzaniem zasobami ludzkimi i ogólnie z podstawami profesjonalizmu. Osobiście zostałem najzwyczajniej okłamany i (usunięte przez administratora) podczas procesu rekrutacyjnego - zapowiedzi, obietnice nijak mialy się do rzeczywistości. Firma jawnie (usunięte przez administratora) pracowników nt. dalszej współpracy i nikt za to nie poczuwa się na odpowiedzialności. W moim przypadku po roku pracy w wypadku jej kontynuowania mialem otrzymać umowę o pracę nieokreślony. Przez 12 miesięcy bylem najbardziej efektywnym pracownikiem swojego 10-osobowego zespołu, co mialo potwierdzenie w szeregu statystyk (SLA, KPI etc.), raportach i pochwałach ze strony przełożonych (zazwyczaj mailowo, raz na ruski rok na callu - wiadomo, standard) oraz kienta. Zamiast umowy na nieokreślony zaproponowano mi uop na 5 miesięcy...
Firma nie jest warta zaufania takze jeżeli chodzi o kwestie nie tylko obiecywane, ale także umieszczone na piśmie np. w umowie o pracę. Kwota wynagrodzenia przelewana na konto nigdy nie wynosiła tyle, ile widniało na umowie - zawsze przelewano mniej, były to różne sumy każdego miesiąca. Jeśli chcesz to wyjaśnić - HR oleje cie ciepłym (usunięte przez administratora) a twój przełożony wzruszy ramionami, bo on na ten HR nic nie poradzi.
HR w LTIMindtree to w ogóle jest najmniej kompetentny i pomocny dział kadr i płac, z jakim spotkałem się w życiu, a pracowałem w kilkunastu różnych organizacjach, wliczając januszexy (tak, w LTI pod tym względem jest nawet gorzej niż u Janusza). Faktu złej współpracy z HR nie ukrywają nawet menadżerowie.
Firma w trakcie współpracy, trwania umowy potrafi także cichaczem wycofywać się z benefitów oferowanych wcześniej pracownikom. Prywatna opieka medyczna, ubezpieczenia, kafeterie - to wszystko mogą wam zabrać po paru miesiacach, nie informując wcześniej (albo wcale) i oczywiście nie proponując żadnej rekompensaty.
Firma jest indyjska, jeśli jesteś białym człowiekiem, a tym bardziej Polakiem, to na wstępie już za sam ten fakt jesteś w pewien sposób skreślony. Szczególnie jeśli chciałbym awansować, rozwijać się - w LTI jest wiele projektów, gdzie wyższe stanowiska, nie mówiąc o managerach, są okupowane wyłacznie przez indyjczyków/hindusów. Sytuacje takie potrafią utrzymywać się latami i nikt nic sobie z tego nie robi.
W biurze w Warszawie również większość pracowników to przyjezdni z Indii, więc jeśli przyjdzie ci pracować z biura zamiast zdalnie, to licz się okrąglym zerem atmosfery - hindusi rozmawiają tylko ze sobą. Jeśli będziesz mial czelność powiedzieć im "hi" albo "good morning" to jedynie spojrzą na ciebie jak na nienormalnego. Hindusi przy tym dbają o to, żeby wszystkie negatywne stereotypy w stosunku do nich nie były bezpodstawne, więc zazwyczaj brzydko pachną, przychodzą do biura z gołymi stopami, zachowują się głośno, jeszcze głośniej jedzą a w toalecie mają problemy z trafieniem do dziury podczas stawiania dwójki.
Osobom rozważającym współpracę radzę kilka razy przemyśleć i nie wierzyć w żadne słowo podczas procesu rekrutacyjnego. Także w słowo pisane. Jeśli mimo wszystko zdecydujesz się dołaczyć do tego (usunięte przez administratora) to równolegle nie przestawaj aktywnie szukać pracy na rynku - LTI nie raz zdarzalo się zatrudniać ludzi, by po paru tygodniach informować ich, żeby lepiej szukali sobie już czegoś innego, bo ich projekt jest zamykany albo stanowisko redukowane.