Była pracownica12.05.2025 12:45
Pracownik
Przez długi czas wahałam się, czy podzielić się moją historią pracy w tej firmie – ale wierzę, że prawda ma znaczenie i być może pomoże innym uniknąć podobnych doświadczeń.
Już od samego początku rzeczywistość znacząco odbiegała od tego, co usłyszałam na rozmowie kwalifikacyjnej. Obiecano maksymalne godziny pracy do 22:00, sporadyczne opóźnienia lekarzy, powierzchowne sprzątanie gabinetów. W praktyce wyglądało to zupełnie inaczej – regularne zostawanie po godzinach(nie wspominając o tym, że czasem pomiędzy jedną zmianą a kolejną nie było ustawowo 11h odpoczynku a np. 6-7h) obowiązki porządkowe przekraczające granice zdrowego rozsądku i brak ich uwzględnienia w umowie. Klinika korzysta z rejestratorek jak z taniej siły roboczej do sprzątania i niejednokrotnie grożono obcięciem wypłaty w przypadku sprzeciwu.
Najtrudniejszym aspektem pracy była jednak atmosfera tworzona przez (usunięte przez administratora) Toksyczne zachowania, brak empatii, faworyzowanie niektórych pracownic i marginalizowanie innych – to był chleb powszedni. (usunięte przez administratora) konsekwentnie skłócała zespół, donosiła na pracownice, przypisywała sobie ich zasługi i podważała wartość każdej, która miała własne zdanie. Nowej dziewczynie w pierwszy dzień jej pracy opowiadała bzdury na temat każdej z nas- i ta osoba nosi miano (usunięte przez administratora). Dziewczyny niektóre odchodziły lub były zwalniane tylko dlatego, że nie dawały sobą pomiatać. W tej pracy niewygodne osoby po prostu się eliminowało- tak jak i mnie w tym przypadku. Tydzień po danym mi wypowiedzeniu swoją rezygnację złożyła dziewczyna, która pracowała 1,5 miesiąca, bo tak samo zobaczyła, że nic tutaj nie jest tak jak na rozmowie oraz, że kadra kierownicza zachowuje się karygodnie wobec pracownic.
(usunięte przez administratora)SIĘ BYWA A CZŁOWIEKIEM SIĘ JEST, a pani, (usunięte przez administratora) pewne wartości zostały odebrane.
Dodam, że reszta zespołu była bardzo zgrana– to my wzajemnie się wspierałyśmy, tylko niestety nie miałyśmy żadnego wsparcia z góry. Brak szacunku do rejestratorek był ogromny – a przecież to one są pierwszą linią kontaktu z pacjentem i wykonują ogrom pracy organizacyjnej. Pomimo starań, często byłyśmy traktowane jak problem, a nie wartość.
Praca w takiej atmosferze odciska piętno. (usunięte przez administratora) manipulacje, granie pozorami, plotki, brak profesjonalizmu ze strony niektórych (usunięte przez administratora) – to wszystko było na porządku dziennym. Pani (usunięte przez administratora) która jest chroniona przez panią menago oraz (usunięte przez administratora) nie robi w tej pracy dosłownie nic, czego byłam świadkiem niejednokrotnie. Wiecznie narzekanie i plotkowanie w 3. Najgorsze jest to, że mimo licznych sygnałów, nikt z góry nie reagował. Kierownictwo zamiast rozwiązywać problemy – kryło siebie nawzajem.
Moja sytuacja życiowa nie pozwalała mi odejść wcześniej, choć bardzo chciałam. To była trudna lekcja, z której wyszłam silniejsza, ale nie bez blizn.
Mam nadzieję, że szefostwo w końcu przejrzy na oczy, że nikt nie będzie już musiał przechodzić przez to samo. Toksyczne miejsca pracy nie tworzą się same – tworzą je ludzie. Ale można je też zmieniać. Tylko trzeba chcieć.