Witam,
mój staż pracy w jaworznickim oddziale firmy był wyjątkowo krótki - dwa tygodnie.
Może zacznę od cech pozytywnych :
- świetna atmosfera na placu (magazynierzy oraz kierowcy/magazynierzy to ludzie pracowici, rzetelni, uczciwi, kulturalni, pomocni) (Stan na przełom października i listopada 2025),
- dobrze wyposażona kuchnia, szatnia oraz toaleta (czysto oraz schludnie), stały dostęp do wody pitnej,
- przejrzyste warunki pracy (bez owijania w bawełnę). Na początek miesiąc 'okresu próbnego' w umowie na zlecenie. Stawka minimalna. Jest natomiast możliwość wypracowania nadgodzin w postaci 9-tej godziny (15:00-16:00) w każdy dzień roboczy za 30 PLN netto oraz sobót (dla doświadczonych pracowników). Podobno jest możliwość negocjacji stawki podstawowej przy ew. podpisywaniu nowej umowy, ale do tego momentu nie dotrwałem.
Teraz negatywne cechy, które w zasadzie przekreślają wyżej wymienione pozytywne aspekty tej pracy :
- "święta trójca", która sprawuje pieczę nad działalnością firmy, tj. Sz. Pan Sławomir, jego małżonka oraz syn. Gdzieś wyczytałem opinie, że Sz. Pan Sławek miewa humory jak kobieta w ciąży. Podzielam tę opinię 😉 . Nigdy nie wiadomo czego się można spodziewać po człowieku. Cała trójka ma manię wyższości. Dla nich zwykły pracownik to jest materiał eksploatacyjny. Krótko mówiąc, są to ludzie z którymi nie warto nawiązywać jakichkolwiek kontaktów, czy to na tle zawodowym, czy (nie daj Boże) prywatnym. Z całą pewnością nie odmówią sobie przyjemności, żeby pokazać ci, ile dla nich znaczysz.
To może jeszcze o przyczynach, które doprowadziły do tego, że już tam nie pracuję.
Cóż, po dwóch tygodniach zbliżała mi się umówiona wizyta w PUP, na której planowałem się wyrejestrować ze statusu osoby bezrobotnej. Na początku tygodnia skonsultowałem się z biurem firmy w sprawie jednego dnia wolnego, żeby załatwić sprawy urzędowe. Udzielili mi odpowiedzi, że nie będzie to żaden problem. Miałem tylko się zgłosić na dzień przed, aby wypełnić formularz. Zgodnie z instrukcją zgłosiłem się dzień przed. Sz. Pan Sławomir zasugerował mi, że skoro planuję zabrać dzień wolny, to widocznie nie zależy mi na pracy (pomimo faktu, że przez ostatnie dwa tygodnie przez większość dni roboczych wyrabiałem nadgodziny). Kulturalnie wyjaśniłem owemu bohaterowi, że wizyta w urzędzie w moim przypadku jest obowiązkowa. Następnie skwitował to wszystko komentarzem "twoje miejsce jest na placu". To było rano. O godzinie 14;45 zostałem wezwany do biura i wręczono mi rozwiązanie umowy.
Już ja szanownemu panu pokażę, gdzie jest pana miejsce ...
Pragnę zaznaczyć, że opinia z definicji jest subiektywna. Pewnie znajdą się ludzie, którzy mają odmienne zdanie. Jeśli ktoś ma ochotę spróbować, bardzo proszę. Ja wyrażam tylko swoje przeżycia i odczucia.
Nie polecam tego pracodawcy.