Jolanta03.03.2023 14:33
Inne
Jestem klientem firmy Krak-Kolor. Firma instalowała wykładzinę w mjej firmie. Firma spóźniła się o 3 tygodnie z montażem. Był wtedy utrudniony kontakt z firmą, firma nie odbierała telefonów. Cztery miesiące po założeniu wykładzina, w miejscu najczęściej używanym wykładzina " podniosła się". Właściciel firmy przyjechał na miejsce i stwierdził, że to nie jest problem Krak-Kolor, tylko firmy kładącej wylewkę. Wylewkę wyrównującą kładła firma Krak-Kolor, ale włąściciel, pan A. powiedział, że to pękła wylewka poniżej bo " ich wylewki nigdy nie pękają". W dniu dzisiejszym przyjechali pracownicy firmy, odklejono wykładzinę ukazując całkowicie skruszoną wylewkę wyrównującą. Pod spodem było połączenie wylewki spodniej. Firma Krak kolor nie założyła klamer, które zwykle się na takich złączach zakłada ponieważ w podłdze jest ogrzewanie. Z dzisiejszej wizyty domyślam się, że połączenie dwóch płyt powinno być zabezpieczone żywicą ( co dzisiaj zrobiono). Firma Krak-kolor wycofała się z obwiniania firmy robiącej wylewkę spodnią, natomiast właściciel, pan A. powiedział, że w tej sytuacji Ja muszę zapłacić firmie Krak-Kolor za naprawę wykładziny. Cały kontakt z firmą Krak Kolor był dla mnie upokarzający, czułam się jak kobieta której można powiedzieć każdą idiotyczna informację, a moim miejscem jest słuchać panów, którzy się najlepiej znają na tym co robią, ich praca, wylewki, nigdy nie podlegają prawom fizyki, chemii ani żadnym zrządzeniom losowym i nigdy nie są wadliwe. pan usiłował mi wytłumaczyć, że to ja ponoszę koszty naprawy podłogi, cztery miesiące po jej założeniu, analogicznie do tego, jak bym kupiła wadliwy samochód ?????Nie mam pewności gdzie trafi moja notatka, mam nadzieję, że przeczyta ja Pan A. i wywoła u niego jakąś refleksję na temat jego profesjonalizmu, jak również traktowania kobiet.