Każdy wie jak jest – nowy zarząd, nowe rządy, trzeba się wykazać i zaprezentować. Zwyczajowo działa to w dwie strony: pracownicy prezentują najlepiej jak umieją swoje stanowiska pracy, to co robią, jakimi ludźmi są albo za jakich chcieliby być uważani. Nowy zarząd w większości przypadków narzuca na plecy owczą skórę, obiecuje rewolucyjne zmiany i przez kilka najbliższych tygodni mamy szanse dowiedzieć się, czy pod ta skórą czai się wilk czy może jeszcze inne zwierzę. Mawia się, że zmiany wychodzą na dobre, a książki nie wolno oceniać po okładce. Czasem jednak warto posłuchać swoich trzewi.
Linia TFT upadnie, niezależnie od tego, czy nowy zarząd będzie chciał to usłyszeć czy nie.
Nowa władza to i nowa kadra kierownicza – w tym przypadku nowy lider wspomnianej linii TFT. Jego owcza skóra spadła błyskawicznie, pokazując, jak to często bywa w tym przypadku, brzydką prawdę. Ciężko jest określić właściwie, jakie stanowisko w firmie było mu obiecane – z zachowania można wywnioskować, że powinien to być HR, gdyż zamiast poznawać linię produkcji, zbiera ploteczki i haczyki, a jego źródłem prawd o firmie stała się osoba, przy której opisie zawsze znajdzie się słowo „mobbing”. Nikt w firmie o tej osobie nie ma dobrego zdania, oczywistym wiec jest, że o nas też dobrego słowa nie powie. Tym samym już od tzw. „godziny zero” lider linii i jego podwładni stali się dla siebie wrogami publicznymi.
W każdej takiej sytuacji jest jednak osoba, która nie przejmuje się niczym i robi po prostu to, co do niej należy – powinien być to nowy lider, ale jest to Marta, która pomimo faktu, że sama miała zostać liderem, pokornie złożyła głowę i zajęła się tym, czym miała się zająć. To jest prawdziwa kobieta pracująca i chyba ostatnia osoba, która zna prawdziwe znaczenie „pracy dla dobra firmy” – zostanie po godzinach, przejdzie na inne stanowisko by pomóc, zrobi wszystko, co jej w mocy, by dowieść tę produkcję i utrzymać echo dawnych czasów i jej jakości i norm.
Po tym przydługim wstępie opiszmy sytuację właściwą, która przedstawi wam, czym jest LTG. Odchodzi M.K. i L.S., a Marta w tym świetle dostaje propozycję zostania liderem. Przyjmuje ją, poznaje zalecze stanowiska i na żadnym etapie nie przestaje być takim człowiekiem jak dzień przed awansem. Jest świadoma, że to stanowisko nie jest dla niej zapisane w gwiazdach – każdemu powtarza, że „nowa władza podejmie decyzje”, przeciwnie do twoich paskudnych ploteczek, Małgorzato 😊. Marta pełni obowiązki lidera i testera, a przy okazji jeszcze zostanie na każdym innym stanowisku, które wymaga dodatkowej pary rąk, bo takim człowiekiem właśnie jest – nie zostawi nikogo samemu sobie, tak długo jak ma siły. Jest tytanem pracy – przyzna się do błędu, zrobi wszystko, by znaleźć rozwiązanie, a nawet weźmie winę na siebie, będąc niewinną! Nigdy nie wskaże palcem winnego, woli sama nim zostać – takiego etosu pracy ciężko jest szukać. Nigdy nie słyszałam złego słowa na Martę od osób, których warto słuchać. A nawet te osoby, które żyją tylko po to, by mącić wodę zawsze powiedzą to samo – jest najbardziej pracowitą osobą w tym zakładzie. I ta właśnie osoba, której nowa władza zabrała szanse awansu, rozwoju i linię produkcyjną, której mogła by przywrócić dawną chwałę, odchodzi na magazyn, bo nowy lider nie tylko nie potrafi słuchać, ale nie jest też w stanie określić, kiedy należy schować dumę do kieszeni i zrozumieć, że wartość całej linii produkcyjnej mieści się w drobnej kobiecie, która woli zostać zdegradowana niż dać sobą pomiatać przez osobę, której powinna słuchać i nauczyć się pracy. I może znajdą się osoby, które powiedzą, że nowy lider jest na wyższym stanowisku, więc to on tu rządzi – mam wtedy nadzieję, że dostaniecie taki dzień, na jaki zasługujecie. Rzym nie został wybudowany w jeden dzień, ale w jeden dzień spłonął, z rąk jednej osoby. I może nie jesteśmy Wiecznym Miastem, ale patrząc dzisiaj na bramę tego zakładu myślę o tym, że historia lubi zakręcać koło.