Pracowałem w tej firmie około roku i szczerze mówiąc, gdyby nie ludzie, których tam poznałem, zrezygnowałbym dużo wcześniej. To właśnie współpracownicy byli największym atutem tego miejsca i jedynym powodem, dla którego wytrzymałem tam tak długo.
Na początku chciałbym odnieść się do opinii. Kiedy pracowałem w firmie, właściciel sam chwalił się, że istnieje możliwość usuwania negatywnych opinii za opłatą. Nie wiem, jak wygląda to od strony formalnej, ale faktem jest, że wcześniej było ich znacznie więcej. Szczególnie szkoda jednej bardzo obszernej i szczegółowej opinii byłego pracownika, która opisywała realia pracy znacznie lepiej, niż ja jestem w stanie zrobić teraz.
Jeśli chodzi o zatrudnienie, to już na starcie pojawia się ciekawa praktyka. Ogłoszenie dotyczy pracy na pełen etat, natomiast umowa obejmuje jedynie 1/4 etatu, mimo że w rzeczywistości pracuje się normalnie w pełnym wymiarze godzin.
Sama działalność firmy opiera się głównie na skupowaniu używanego, poleasingowego lub odnowionego sprzętu komputerowego i sprzedawaniu go dalej. Moim zdaniem klient nie zawsze jest informowany w sposób wystarczająco przejrzysty o historii sprzętu. Widziałem sytuacje, w których ślady użytkowania były maskowane tak, aby urządzenie wyglądało na nowe lub prawie nowe. Zaklejanie rys plombami, usuwanie naklejek z numerami seryjnymi, a nawet zmywanie oznaczeń z obudów laptopów było czymś, co zdarzało się regularnie. Każdy sam może ocenić, czy jest to standard, jakiego oczekuje od sprzedawcy.
Po trzech miesiącach okresu próbnego miała czekać mnie podwyżka. Okazało się jednak, że okres próbny został przedłużony o kolejny miesiąc, ponieważ podobno sytuacja firmy była słaba. Po tym dodatkowym miesiącu otrzymałem propozycję czegoś, co właściciel określał słowem „rygor”. Polegało to na tym, że mogę dostać 300 zł więcej, jeśli wszystko będzie dobrze, albo 200 zł mniej, jeśli właściciel uzna, że nie jest dobrze. Kryteria były bardzo niejasne i opierały się głównie na jego ocenie. Oczywiście nie zgodziłem się na takie warunki. Ostatecznie wywalczyłem podwyżkę zgodną z wcześniejszymi ustaleniami, ale nie za darmo. W zamian dostałem dodatkowe obowiązki.
Jeżeli jesteś ambitny i lubisz pokazywać inicjatywę, to dobrze się zastanów. Pewnego dnia zauważyłem, że następnego dnia szykuje się ogromna liczba zamówień do wysłania. Pomyślałem sobie: "Dobra, pokażę, że da się to zrobić". Od rana pakowałem bez przerwy i udało mi się osiągnąć wynik znacznie wyższy od standardowego. Spodziewałem się, że zostanie to potraktowane jako jednorazowy wysiłek ponad normę. Nic bardziej mylnego. Właściciel uznał, że skoro raz dałem radę osiągnąć taki wynik, to od tej chwili jest to moje nowe minimum. Tak właśnie przez własne zaangażowanie podniosłem sobie poprzeczkę.
Kontrola pracowników jest tutaj obecna praktycznie cały czas. Oczywiście każdy szef powinien kontrolować swoją firmę, ale tutaj często przybierało to przesadzoną formę. Ciągłe pytania o to, kto co robi, dlaczego robi właśnie to, dlaczego nie robi czegoś innego, ile zrobił, czy mógł zrobić więcej i kiedy skończy. Bardzo często głównym tematem były pieniądze, wydajność i oszczędności.
Afery można było mieć dosłownie o wszystko. Sortowanie śmieci. Nagrywanie TikToków. Jakieś żarty w pracy. Wymyślone terminy, które wcześniej nie były z nikim ustalane. Nigdy nie było wiadomo, co danego dnia stanie się powodem kolejnej pretensji.
Kiedy firma przeniosła się do nowej lokalizacji, pojawił się kolejny problem. Zimą było tam po prostu bardzo zimno. Według mnie komfort pracowników nie był traktowany priorytetowo, a oszczędności miały pierwszeństwo nawet w tak podstawowych kwestiach jak ogrzewanie miejsca pracy.
Jeżeli trafisz na pakowanie zamówień, to po prostu pakujesz zamówienia. Jeżeli trafisz na konfigurację laptopów, przygotuj się na znacznie więcej obowiązków niż wynikałoby to z nazwy stanowiska. Poza instalacją i przygotowywaniem sprzętu dochodzą telefony od klientów, kontakt ze starymi klientami, zamawianie socjalu dla firmy, pilnowanie różnych spraw organizacyjnych czy porównywanie aukcji na Allegro, żeby firma była najtańsza na rynku.
Przez rok mojej pracy przewinęło się naprawdę sporo ludzi i wiele osób nie zagrzało tam miejsca na długo. Dzisiaj ekipa jest już zupełnie inna niż wtedy, gdy zaczynałem. Większości osób, które tworzyły dobrą atmosferę, już tam nie ma i to wiele mówi samo za siebie.
Żeby nie było, że piszę wyłącznie negatywnie. Jako praca wakacyjna, dorywcza albo miejsce na kilka miesięcy w celu zdobycia doświadczenia jest to opcja do rozważenia. Można nauczyć się kilku rzeczy i poznać ciekawych ludzi. Natomiast jeśli planujesz zostać tam na lata, to życzę dużo cierpliwości, odporności psychicznej i powodzenia.
Na koniec chciałbym podziękować wszystkim współpracownikom, z którymi miałem okazję pracować. To właśnie oni byli największą wartością tej firmy i sprawili, że mimo wszystkich problemów dało się tam wytrzymać cały rok.