Odradzam, jeśli oczekuje się poszanowania w procesie rekrutacji (które się obiecywało podczas rozmowy). Odradzam, jeśli ktoś chce szybko się zatrudnić i zależy mu na czasie (proces w sumie trwał blisko cztery miesiące). Odradzam, jeśli ktoś ulegnie złudzeniu fajnej atmosfery i flow. Wszystko to iluzja. Obiecywany termin informacji zwrotnej finalnie przekroczony o trzy tygodnie (teoretycznie ten czas nadal biegnie, to ja jako kandydat po prostu olewam). Przykre, że ewentualnemu pracodawcy brak odwagi/krzty zarzekanego szacunku/czasu, by napisać nawet lakoniczne "Nie, dziękujemy" w mailu i wysłać, zamykając temat w 20 sekund. Szkoda. Ale januszexów nie brak na polskim rynku pracy. Przestrzegam, aby nikt nie dał się zwieść. Osób odpowiedzialnych za proces szczerze nie pozdrawiam, ale czytając inne opinie tutaj, nawet nie byłoby kogo pozdrawiać. Uprzedzając: nie, to nie frustracja, bo szczęśliwie jestem w innym miejscu, gdzie proces trwał dwa tygodnie. Piszę, bo chcę ostrzec innych, żeby dzielili włos na czworo, a może - jeśli ktoś odważny i chce sprawdzić reakcje rekruterów - przywołać opisaną tutaj przeze mnie historię. Dla własnej ciekawości, dla sprawdzenia, co odpowiedzą i jak postąpią.