Dziewczyna, która do mnie zadzwoniła, aby przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną... ja przepraszam... ale ona skompromitowała siebie i agencję.
Chciała przeprowadzić rozmowę po angielsku. Nigdy nie wyśmiewałem poziomu znajomości języków obcych. Mój poziom angielskiego jest gdzieś na poziomie między B1 - B2, dużo jeszcze muszę się sam nauczyć. Zawsze jednak podziwiałem ludzi, którzy mieli odwagę mimo braków komunikować się. Jednak dziewczyna minęła się z tym moim podziwem, gdy usiłowała pozerować na kogoś kim nie jest i prezentować coś czego nie umie.
Umówiła się na rozmowę wiedząc, że będzie prowadzić auto. Spóźniła się na tę rozmowę. Zadzwoniła 15 minut późćniej już z auta. Szum drogi był nieznośny. Gdy zapytała o angielski po polsku, odpowiedziałem po angielsku proponując, że możemy teraz szybko przeskoczyć na angielski. ... Jezu Chryste! Ona udawała, że straciła zasięg!!! Robiła jakieś dźwięki ustami... że niby coś... nie mam pojęcia jak to opisać... to było śmieszne, więc z trudem powstrzymywałem śmiech i zachowywałem powagę. Potem powiedziała, że jej telefon upadł w samochodzie... na moją propozycję na zmianę języka w rozmowie, zareagowała najpierw po polsku: "uuu... zapowiada się ciekawie..." ale co? Przecież to było proste zdanie, krótkie, z podstawowym słownictwem "Shall we switch to English now?"...
Nie oddzwoniła nigdy po tej rozmowie, nie odpisała z wynikami rekrutacji.
Żona słyszała tę rozmowę. Prowadzi firmę z domu, często jesteśmy w pobliżu siebie w domu w godzinach pracy. Mówiła, że wmurowało ją gdy to usłyszała (Interview robię sobie na głośnomówiący dla wygody) i pytała co to było? Czy to była rozmowa o pracę? (całości nie słyszała, tylko te hocki klocki z udawanym angielskim).
Szanowny Zarządzie firmy MLOG, będącej częścią globalnej korporacji, poważnej, która stworzyła podwaliny współczesnej logistyki - JAK TO MOŻLIWE, ŻE TAKA OSOBA POSIADA JAKIEKOLWIEK KOMPETENCJE I REKRUTUJE LUDZI KOMPROMITUJĄC SIEBIE I WASZĄ CAŁĄ MARKĘ?!
Przez całą rozmowę czułem się, jakbym miał przejąć kontrolę nad nią i firmą przez słabości kompetencyjne tej osoby. NIE MOŻE BYĆ LIDEREM TAKA OSOBA! ABSOLUTNIE! WASZ LIDER BAŁ SIĘ ZE MNĄ ROZMAWIAĆ!
Jeżeli jest dobra w sprzedaży, robi wyniki, to niech sprzedaje i je robi, ale za wyniki sprzedażowe nie awansuje się na lidera, tylko za predyspozycje, charakter, zdolności i umiejętności daleko wykraczające poza podstawowe wypełnianie obowiązków sprzedawcy!
Jeżeli zarząd wie kim jest ta osoba, kompletnym bezkompetenciem - skompromitował się również.
Mój obraz globalnego gracza w branży logistycznej jest teraz taki, że to banda głupków.
Oczywiście to nieprawda. Jednak to efekt zachowań tej kobiety i odpowiedzialność ludzi, którzy powierzyli jej stanowisko.
A przecież obraziłbym setki tysięcy ludzi, którzy są profesjonalistami w tej korporacji, tworzą ją i czynią oczywistym liderem na rynku!
Przed klientami też ta dziewczyna udaje, że straciła zasięg i jej telefon upadł, gdy przestaje rozumieć język obcy w słuchawce, a pozuje, że go zna?
A ja się potem przejmuję, że ktoś taki ocenił moje CV i kompetencje jako niewystarczające do roli lidera. Dżizas!
Głupie, bierny, ale wierny - najlepsze kompetencje.
Rozmowa odbyła się jakoś w październiku, ale teraz znalazłem te opinie, gdy znów chciałem zaaplikować Do Maersk-Moeller.
Zrezygnuję, jeżeli znów ma rozmowę prowadzić ta osoba.