Klimat w firmie jest straszny. Wszystkich za mordę (ładnie nie da się tego opisać) trzyma Pan Sebastian który jest szefem działu operacji. Wyznaje on zasadę dziel i rządź - nasyła na siebie pracowników, ma swojego wiernego Sancho Pansę, Pana Mariusza, który ze wszystkimi rozmawia jak równy z równym, a później o wszystkim informuje szefa czasami troszeczkę dolewając oliwy do ognia.
Firma działa w oparciu o model franczyzowy, ale nie ma spisanych zasad jak działać. W każdym mieście coś nie działa, a później pracownicy zbierają za to po głowie, a franczyzobiorcy dostają kary za to że pracują 24/7 na sprzęcie który nie ma prawa zarobić.
Firma nie płaci podwykonawcom i pracownikom w momencie w którym nie są jej już potrzebni.
Pan Sebastian lubi umówić się na gębę i obiecać wiele, ale jak przychodzi do rozliczenia lub do wywiązania się z obietnicy (zakres obowiązków, dni do odbioru, premie) zapomina że taka rozmowa miała miejsce. Człowiek na jego pozycji wierzy w następujące stwierdzenia (są to jego słowa):
1. Słowo "manager" w nazwie stanowiska oznacza nienormowany czas pracy - jest to wytrych prawny (cytat).
2. Nienormowany czas pracy oznacza pracę 24/7.
3. Nie ważne ile pracujesz, w systemie odklikujesz się po 8h.
4. Używa zwrotu "nie chcę nadużywać władzy" bez świadomości tego że jest to nadużyciem.
Nie są to tylko moje stronnicze opinie, wystarczy porozmawiać z dowolną osoba która miała jakąś relację z firmą albo co ważniejsze z Panem Sebastianem.
Pan FCO ze wspomnianego wpowyżej unimotu nie ma pojęcia o mikromobilności ale uwielbia krzyczeć na początku rozmowy bez zapytania czy ktoś coś zrobił czy nie. Ludzie przez niego płakali i jestem w szoku że nie mi jeszcze sprawy o (usunięte przez administratora)
Polska szkoła menedżmentu i to przez duże M.
Przestrzegam potencjalnych pracowników, podwykonawców oraz inwestorów. Firma topi pieniądze i nie dba o ludzi.