Nawet nie wiem od czego zacząć. Praca w NFJ to rozczarowujące doświadczenie. Podwyżki (o ile w ogóle) przyznawane są według niejasnego klucza. Oczywiście za chwilę może pojawić się kontra, że to nieprawda, bo firma ma niby aktualizowaną siatkę wynagrodzeń, ale starają się, aby podczas awansów wrzucać ludzi przede wszystkim na najniższy pułap widełek, zresztą temat awansowania też tu jest śliski. W trakcie roku nie ma szans na podwyżki, zawsze jest ten sam tekst, że moment na aktualizację wynagrodzenia jest raz w roku, w grudniu przy ocenie rocznej. Nie biorą pod uwagę faktycznych kompetencji, bardziej zwracają uwagę na czas bycia w firmie lub lata doświadczenia, które czasem nie mają odzwierciedlenia w jakości czyjejś pracy. Ocena roczna wygląda jak opisówka w przedszkolu. Przez menedżerów jesteśmy zmuszani do wymyślania na siłę "obszarów do poprawy", nawet jeśli nie widzimy tego w czyjejś pracy i to była sytuacja powtarzająca się w różnych zespołach. Chief People and Operations Officer życzy sobie, aby to było wypełnione, bo bez tego punktu oceny są podejrzane i niewiarygodne.:)
Odkąd branża rekrutacyjna kuleje, atmosfera w firmie jest coraz bardziej toksyczna. To prawda, że realnie założyciele są niemal nieobecni. Współwłaścicielka opuściła tonący statek, Współwłaściciel pokazuje się tylko na all handsach i tylko czasami wrzuci lajka pod czyjegoś posta na slacku. Z relacji też wiem, że ma niezły stosunek do swoich pracowników, bo na spotkaniach latają teksty, że powinniśmy "czuć oddech na plecach", a pracować powinniśmy z entuzjazmem nie z powodu pieniędzy, a dlatego, że mamy możliwość pracy na najnowszym sprzęcie (jaki nowoczesny (usunięte przez administratora) wow).Ostatnie 2 lata imprez integracyjnych to w ogóle był hit. Impreza w 2023 roku odbyła się tuż po zwolnieniach, kiedy poleciało paręnaście osób i miał to być chyba ich sposób na to, aby ugłaskać tych, co zostali i sprawić, że będą nadal uważać, że wszystko jest ok. Kiedy bardzo słusznie po tych zwolnieniach kilkoro pracowników podczas all hands zadało pytania o zasadność wyrzucenia niektórych osób, CEO bardzo opryskliwie odpowiadał, jeszcze czytając na głos nazwisko osoby pytającej, aby sobie poużywać swojej pozycji władzy i żebyśmy na pewno poczuli, że jak powiemy coś nie po jego myśli, to będziemy wytknięci palcem na forum całej firmy. Tu warto też wspomnieć, że jakieś 3 lata temu anulowali możliwość zadawania anonimowych pytań, bo CEO ewidentnie się zirytował, gdy 2 razy z rzędu powróciło pytanie o popularny wówczas temat – 4-dniowy tydzień pracy. Po drugim razie stwierdził, że skoro on odpowiada pod swoim nazwiskiem, to ludzie mają również jawnie pytań. Efekt osiągnął taki, jak chciał. Pytania zaczęły być sporadyczne, a wiele spotkań miesięcznych przebiega bez nich.
To, co jest tutaj niesamowite w kontekście "kultury organizacji" i tego krzewienia hasła Szanuj siebie i tematu poszanowania pracowników, to to jak bardzo obraz z mediów jest sprzeczny z tym, co dzieje się w środku. W zeszłym roku organizacja imprezy integracyjnej przebiegała pod znakiem łamania praw pracowniczych. Warto wspomnieć, że model organizowania imprez integracyjnych był zawsze taki, że nie było w związku z nimi delegacji ani poleceń służbowych, wysyłali formularz do wypełnienia z imieniem, nazwiskiem rolą i działem oraz pytaniem, czy będzie się obecnym. Pełna dowolność, co nie? Otóż nic bardziej mylnego.
Jeśli ktoś zwyczajnie klikał, że go nie będzie, brany był na rozmowy z szefem działu, które miały na celu maglowanie "na miękko", że oczekuje się tej obecności, bo właściciele mają takie, a nie inne preferencje prowadzenia firmy i że lepiej tam być, czyli w domyśle, jak nie przyjedziesz, to spotkają Cię konsekwencje. Kilka osób, które miały te rozmowy z menedżerami już nie pracuje, z czego część została zwolniona. CPO bez żenady oznajmiła podczas all hands przed imprezą, że osoby, które będą nieobecne, mają wziąć urlop, bo "miejscem pracy na czas imprezy jest hotel" i dotyczyło to zarówno tych na umowie o pracę, jak i B2B. Nie było delegacji ani poleceń służbowych. W przypadku UoP jest sprzeczne z prawem pracy. Pracodawca nie może wymuszać urlopu wypoczynkowego, jeśli nie jest to sytuacja zakończenia współpracy. W żaden sposób nie poszło sprostowanie, co wiem od zainteresowanych. Potem na all hands CEO nagle wypalił z nowiną, że była kontrola z PIPu i że przebiegła pomyślnie, bo urlopy każdy sobie zaznacza sam (no to prawda, ale zapomniał wspoknieć, że w tym wypadku na ich polecenie) i wysłał pozdrowienia do osoby, która to zgłosiła HAHAA! Czują się tam po prostu bezkarni, ale bezczelność zbierze swoje żniwo. :)
CPO wymyśla różne atrakcje. Osoby pracujące zdalnie, które mieszkają w pobliżu lokalizacji, miały nagle zacząć jeździć do biura, bo TAK. Wcześniej wpadła na genialny plan tasowania ludzi w biurze, bo zmiana miejsca tak genialnie wpływa na współpracę, a sama siedzi zamknięta na cztery spusty w swoim gabinecie i z nikim nie rozmawia. Biuro w Krakowie zresztą już świeci pustkami.