Zastanawia mnie tak mała ilość opinii o tej agencji. Nie wiem czym jest spowodowana, ale nie pozostaje mi nic innego, jak napisać swoją. Chciałabym, żeby liczba plusów i minusów przynajmniej się rownoważyła, ale niestety tak nie będzie. Przez agencję Alvi pojechaliśmy do Niemiec razem z chłopakiem. Na miejscu nazywało się to inaczej, ale na jedno wychodzi. Właściwie już pierwszej nocy byliśmy świadkiem burdy na innym "hotelu". Wtedy usłyszeliśmy, że takie rzeczy nie mają normalnie miejsca w tej agencji, ale niestety to nieprawda. Pijaństwo, demolowanie mieszkań zdarzały się dziwnie często, jak na nasz trzymiesięczny pobyt. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotkałam się z takimi rzeczami w agencji pracy. Zwykle to było tak, że jeśli ktoś coś odwalał to zostawał wyrzucony. Tutaj trzeba bardzo postarać się, żeby wyleciec. Nie daje to poczucia bezpieczeństwa zwykłym ludziom, którzy chcą pracować i normalnie funkcjonować.
Podejście agencji do ludzi jest moim zdaniem lekceważące. Częstotliwość przeprowadzek z lokacji na lokację jest ogromna. My przeprowadzilismy się raz, ale za to dowiedzieliśmy się o tym fakcie 40 minut przed przyjazdem po nas samochodu. Widzieliśmy jednak osoby, które przeprowadzały się też i po 4 razy w krotkim czasie. Rotacja w mieszkaniach była bardzo duża. Ciągle kogoś przenoszono, jak nie na inną lokację to z pokoju do pokoju. Zdarzały się sytuacje, w których osoba wyjeżdżająca na urlop musi zmieniać miejsce na trzy dni przed wyjazdem, bo na jej pokój, bez poinformowania jej wcześniej, kwaterują już kogoś inego. Mieliśmy problemy z internetem (przez większość czasu go nie było) i lichym ogrzewaniem. Ogólnie mam wrażenie, że tutaj sprawdza się, cytując za panem Orwellem zasada: "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze". Jeśli jest się w gronie wybrańców, agencja stara się rozwiązywać problemy, jeśli nie, nie obchodzisz ich za bardzo.
Firmy, z którymi współpracuje agencja są w porządku. Nasza na pewno, o innych też słyszeliśmy dobre opinie. Niestety podpisując umowę po niemiecku dowiedzieliśmy się czego innego, niż potem okazało się prawdą. Co ciekawe nawet naszym pracodawcom powiedziano co innego na temat długości naszego pobytu.
Jeśli ktoś zastanawia się dlaczego w takim razie zostaliśmy przez trzy miesiące, odpowiedź jest prosta. Okazało się, że przy wcześniejszej rezygnacji naliczane są kary, nie wypłacane zostają godziny z zeitkonta. Byłoby lepiej, gdyby agencja poinformowała nas o tym od razu. Kilka takich kwiatków wyszło w trakcie naszej pracy.
Plusem są dojazdy, które przebiegały bez problemu. Jeździliśmy do pracy tym samym składem, na te same godziny. Nigdy nie musieliśmy czekać. Jeśli chodzi o wypłaty to też my akurat nie narzekamy. Nie braliśmy zaliczek, więc wychodziło okej.
Tutaj jeszcze kwestia wyjazdu. Busa powrotnego mieliśmy w nocy, a i tak na nasz pokój za dnia zakwaterowano kolejne osoby. Też pierwszy raz się z czymś takim spotykam.
Reasumujac mimo kilku plusów nie polecam tej agencji.