Na rozmowie kwalifikacyjnej byłam jakiś czas temu (zimą 2024). Właściwie nie mam pojęcia, jakie trzeba mieć cechy by dostać tam pracę, ponieważ nie byłam pytana o umiejętności. Byłam natomiast pytana, czy skończyłam jakąś francuską szkołę? Następnie wysłuchałam długiego monologu, na temat wspaniałości francuskiego cukiernictwa. Właściciel opowiadał o swojej drodze na szczyt i oryginalności Montagu... Tego nie uświadczyłam, bo za szkłem stały sernik, wuzetka i dakłas (szczyt oryginalności).
Rozmowa nie była ani przyjemna, ani przesadnie nieprzyjemna, raczej dość nijaka. Jedyne co było niemiłe to nieustanne przekonywania właściciela, że skoro nie skończyłeś prestiżowych uczelni, to twoja wiedza nie jest warta jego czasu.