Piszę tą opinię już po jakimś czasie, ale chciałam ostrzec każdego, kto rozważa pracę w G4R.
Praca w tym miejscu doprowadziła mnie do załamania nerwowego i pobytu w szpitalu…
Płaca dla osób, które prowadzą zajęcia jest kwotą poniżej minimalnej krajowej za godzinę, a wciąż wymaga się od tych osób robienia wszystkiego, bo „jest się pierwszą linią firmy”. Do tego, ciągłe narzekanie ze strony szefowej, że firma nie ma pieniędzy i usprawiedliwianie tym np. kupowania gorszej jakości materiałów czy oszczędzanie na naprawach aut. Auta służbowe przechodzą przegląd po znajomości, bo w normalnym punkcie by go nie przeszły, a w momencie odmówienia prowadzenia takiego auta po prostu jest ono zamieniane z osobą, która „nie będzie narzekać”.
W sprawie grafiku odbierałam telefony często po 20, w weekendy, a nawet w dni kiedy nie pracowałam z pytaniem czy na już za godzinę mogę być w pracy. O pracownika nie dba się w ogóle, ważne żeby robić jak najwięcej godzin, nie chorować i nie narzekać na nic.
W ciągu moich ostatnich miesięcy pracy z pracowników biurowych odeszło aż 5 osób i z pozyskanych informacji wiem, że część z nich odeszła również z powodu stanu zdrowotnego w jakim znalazła się przez firmę. Prezesury nie zainteresował jednak ten fakt, nie zatrudniono nawet nikogo w to miejsce, wszystko miała przejąć reszta lub osoby ze stanowisk prowadzących zajęcia w ramach dobijania godzin.
Na wakacje nie zapewniono pracy dla kadry, a ponadto ponad 10 pracowników wyrzucono bez żadnej informacji o tym, że nie przedłuża się umowy. Jak się później okazało, był to plan firmy na zaoszczędzenie na wakacje (padła informacja, że wakacje to słaby finansowo okres) i chciano zerwać umowy z kadrą do września, a później je odnowić. Oczywiście bez omówienia tego z pracownikami, którzy z dnia na dzień zostali wyrzuceni i pozbawieni zarobku.
Firma z potencjałem, ale osoby zarządzające to totalna porażka, której prezesura zdaje się nie widzieć kłopotu.
Ekipa prowadzących zajęcia fajna i tego jedynie szkoda.